sobota, 26 maja 2012

Mrs Potter's balsam imbirowy - mój ulubieniec.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mojego włosowego ulubieńca. Jest to produkt, który odkryłam około lutego. Po przeczytaniu bloga BeatyWizaż postanowiłam zmienić nieco sposób, w jaki dbam o włosy, a właściwie rozpocząć dbanie o nie na poważnie. Wcześniej to stosowałam tylko szampon, piankę/lakier i suszarkę. I dziwiłam się, że zimą mam ukwiała na głowie i łupież. 

W osiedlowej drogerii zobaczyłam produkty Mrs. Potter's i wybrałam balsam z imbirem do włosów zmęczonych i wypadających (idealny opis moich). I dzisiaj troszkę Wam o nim opowiem.


POJEMNOŚĆ: 500 ml
WYPRODUKOWANO: w Polsce (Forte Sweden)
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, markety Carrefour, internet
CENA:  8,60 zł (tyle ja zapłaciłam)
OPIS PRODUCENTA: Mrs. Potter's z ekstraktem z imbiru to odpowiedź na potrzeby twoich włosów. Formuła bazująca na działaniu naturalnego składnika - ekstraktu z imbiru - zapobiega procesom starzenia się skóry głowy, w wyniku czego włosy są bardziej gęste, zdrowe i wzmocnione. Balsam przeciwdziała elektryzowaniu się włosów, ułatwia ich rozczesywanie oraz układanie fryzury.

OPAKOWANIE:

Produkt, który ja kupiłam jest jeszcze w starej szacie graficznej. Jest to półlitrowa butla ze średniej twardości plastiku, zakończona czarną zatyczką. Niestety klapka po jakimś czasie przestała się zamykać. ale w zasadzie w niczym mi to nie przeszkadza, bo butla i tak jest zbyt duża żeby z nią jeździć Otwór jest odpowiedni do dozowania produktu. Ponadto jasna kolorystyka pozwala pod światło sprawdzić ile produktu pozostało.

           

SKŁAD:

 

Krótki i konkretny. 

KONSYSTENCJA:

Nieco rzadsza niż tradycyjnej odżywki, ale raczej nie lejąca. Produkt łatwo się rozprowadza po włosach. Kolor jest lekko żółtawy i perłowy.


ZAPACH:

Jest po prostu cudny. Uwielbiam go :) Słodki, energetyzujący. Poprawia mi nastrój i sprawia, że chętnie po niego sięgam.

DZIAŁANIE:

Na początku kiedy używałam go po każdym myciu po około miesiącu stosowania zauważyłam, że włosy rzeczywiście przestały mi wypadać. Ponadto przestałam mieć problem z łupieżem. Włosy są gładkie, łatwo się rozczesują, ładnie pachną i są mięciutkie.


OPINIA OGÓLNA:

Bardzo lubię ten produkt. Niestety już mi się powoli kończy. Myślałam, że takiej butli nigdy nie skończę, ale i ona się w końcu kończy. Zapewne po części dlatego, że zawsze używam zbyt dużo, tak bardzo lubię :P No i mąż trochę pomaga.

Czy kupię ponownie? Jeśli gdzieś zobaczę to na pewno!

środa, 23 maja 2012

Biedronkowe zaskoczenie i zakupy różne

Ostatnio robiłam zakupy w pobliskiej Biedronce, a że byłam bez "opieki" Męża to mogłam sobie wszystko dokładnie pooglądać. I natknęłam się na taki oto produkt:

 

Myślę sobie "o kurczę, dostali Garniera!". Czemu wcześniej tego nie widziałam. I jaka cena! Jedyne 6 zł z groszami. Ale gdy wzięłam opakowanie do ręki okazało się, że to wcale nie Garnier :)
 

Zwiodła mnie podobna kolorystyka. Kolejna seria BeBeauty. Jest jeszcze wersja niebieska dla skóry normalnej. Stałam chyba 10 minut zanim wybrałam. Czeka sobie teraz grzecznie w kolejce do wytestowania.

 
Niestety parabenów się nie pozbyli, ale przynajmniej nie ma ich wiele. Oby!


W waszych Biedronkach też zawitały te nowości? Czy to tylko ja jestem taka szaleńczo odkrywcza, a Wy to znacie już od wieków? :)

Poza tym wybrałam się w piątek na "małe" zakupy do Superpharmu. Postanowiłam wykorzystać pierwszy raz kupony, które mi przysłali.



Za micel Vichy zapłaciłam 19,90 zł dzięki kuponom (cena regularna na metce to 43,99 zł)


Za emulsję ratunkową AA zapłaciłam ok 37 zł (zamiast 50 zł). Moja teściowa ją uwielbia, choć ma bardzo wrażliwą skórę, ale Pani dermokonsultantka mi ją odradzała. Postanowiłam uwierzyć teściowej :)


Podkład Max Factor kupiłam dzięki kuponom w Rossmanie. Będzie dla mamy :)


Kremiki pod oczy Flos-lek kupiłam w promocji w Superpharm za jedyne 4,99 zł za sztukę (można kupić maksymalnie 3 sztuki). Będą dla mamusiów :)

Ponadto wczoraj odebrałam paczkę z wymianki z MakeupStories. Miała u siebie na wymianie dużo dobroci, ale musiałam się na coś zdecydować. Oto co dostałam:

Lakier china glaze w mega oczojebnym kolorku oraz błyszczyk the Balm śliwkowy. Zabieram się za testy :)

Jestem tylko ciekawa czy wszyscy dostają takie same kuponiki do Superpharm czy różne?

poniedziałek, 21 maja 2012

And the winner is...

Wczoraj po powrocie z wesela zabrałam się za liczenie głosów. Dziś udało mi się skończyć. Już znam zwycięzcę :) Ale jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności ;)

Przede wszystkim chciałabym Wam podziękować za tak liczny odzew. Zupełnie się tego nie spodziewałam! Zebrałyście w sumie aż 194 głosy! Było to rozdanie z okazji 50 obserwatorów. Jak stwierdził mój Mąż w międzyczasie powinnam zrobić dwa kolejne. Na pewno przygotuję jeszcze jakieś. Albo może konkurs? Co byście wolały?

Przypomnę jeszcze co było nagrodą w rozdaniu:


Pewnie już nie możecie wytrzymać, żeby się dowiedzieć kto wygrał?

W takim razie:

The winner is:


Żeby wszystko było jasne - oto zgłoszenie


A teraz owacje dla wygranej:



Gratuluję! 

Czekam na maila :)

środa, 16 maja 2012

Jak uszczęśliwił mnie iHerb :)

W poniedziałek rano wybrałam się, żeby odebrać przesyłkę. Wiedziałam, że będzie to zamówienie z iHerb.com czyli moje długo wyczekiwane EcoToolsy, ale mimo to byłam niezbyt szczęśliwa. Paczka została przysłana InPostem. Jest mi to zupełnie nie po drodze, punkt odbioru jest krótko czynny (9-17), a do tego obsługa jest średnio miła. Potuptałam tam zła jak nie wiem, odebrałam pudełko i pobiegłam na wydział. Ale gdy je otworzyłam humor od razu mi się poprawił. To był najlepszy poniedziałek od dłuższego czasu! :)

Zobaczcie co też mnie tak uradowało :)


Przede wszystkim EcoToolsy :) Są cudne. Wyglądają uroczo, a do tego są takie mięciutkie... Moje suche powieki je uwielbiają.

 





Dostałam też sporo ulotek. A do zamówienia mogłam sobie wybrać próbkę gratis. Wybrałam szampon i odżywkę MadreLabs.


Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu otrzymałam jeszcze jeden prezent! Mały cukiereczek, w którym był maleńki dżemik z kumkwatu :)Wiem, że zabrzmi to śmiesznie, ale to mnie chyba najbardziej ucieszyło. Nie mam pojęcia co mam z nim zrobić, ale jest tak śliczny i był tak uroczo zapakowany (a do tego się go nie spodziewałam), że od razu skradł me serce. Zrobiło mi się ogromnie miło :) Lubię niespodziewanki!



Z zakupów na tym portalu jestem bardzo zadowolona. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Na przesyłkę czekałam ok. trzech tygodni (ale w międzyczasie był długi weekend majowy). Wszystko było dobrze zapakowane i zapieczętowane. Polecam :)

A gdyby któraś z Was miała ochotę na zamówienie to przypominam o kodzie promocyjnym, który pozwoli Wam na pierwszy zakup ze zniżką w wysokości $5. iHerb.com


Jeżeli chodzi o koszty to za pędzelki zapłaciłam $7,22, za maseczki $3,84 i $3,83. Od tej kwoty odjęto mi $5. Za przesyłkę zapłaciłam $6, co sumarycznie dało $15,89 czyli około 50 zł. Widziałam ten sam komplet w polskiej drogerii internetowej za kwotę 50 zł. Także poza tym, że trzeba długo czekać - opłaca się :) Mnie namówiła Gray - dzięki Kochana! Z kolei u vexgirl możecie poczytać jak dokonać zamówienia - LINK.

Polecacie inne miejsca? Gdzie najczęściej kupujecie internetowo?

niedziela, 13 maja 2012

AVON Mus do ciała różano-brzoskwiniowy

Właśnie wrzuciłam opakowanie do kartonika denko, więc to najlepszy moment na recenzję. Dziś na taśmę idzie AVON Naturals -Nawilżający mus do ciała różano-brzoskwiniowy. Do zakupu zachęciła mnie Wera swoją pozytywną opinią.


POJEMNOŚĆ: 200 ml
WYPRODUKOWANO: w Polsce
DOSTĘPNOŚĆ: katalog Avon
CENA:  około 10 zł (zależnie od promocji
OPIS PRODUCENTA: Linia Naturals poszerzyła się o świąteczne musy do ciała oparte na bazie naturalnych składników. Kremowe balsamy o puszystej konsystencji nie tylko odpowiednio zadbają o skórę, odpowiadając na jej potrzeby, ale również dostarczą zmysłom przyjemności. Produkty dogłębnie nawilżą i zrewitalizują zmęczoną skórę, a także poprawią jej kondycję. Po zastosowaniu skóra będzie miękka, gładka i ukojona. Nawilżające właściwości i piękne zapachy musy zawdzięczają swoim delikatnym formułom opartym na bazie naturalnych składników. Musy otulą ciało kuszącymi aromatami pełnymi słodyczy.

OPAKOWANIE:


Produkt otrzymujemy zapakowany w białe, plastikowe, okrągłe pudełko. Jest ono zakręcane i szczelne. Bardzo wygodne w użytkowaniu. Jednak spory minus za brak jakiegokolwiek zabezpieczenia. Na dnie znajdują się informacje o produkcie, w tym skład.

 

SKŁAD:


Wydaje mi się, ze nie ma ani szału, ani tragedii. Są parabeny, ale jest też masło shea. Ot, taki zwyklak powiedziałabym.

KONSYSTENCJA:


I tu, proszę drogich Pań, zaczyna się esencja całej recenzji. Otóż wydawało mi się, że ta nazwa mus to będzie jedna wielka ściema (mówiąc kolokwialnie). Pic na wodę, fotomontaż. No bo jaki mus? Balsam będzie zwykły i tyle. Ale gdy otworzyłam opakowanie byłam bardzo zaskoczona. Bo to na przypominało właśnie mus. Zdjęcia tego nie oddają, ale produkt ten jest w bardzo lekkiej, perłowej i puszystej konsystencji. Bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Jestem tym zauroczona całkowicie.


ZAPACH:

Tym razem także sobie myślałam co to za połączenie - róża i brzoskwinia? Uznałam, że pewnie będzie różany, a brzoskwinia po to, żeby nazwa była dłuższa. Jednakże on na prawdę pachnie i różą i brzoskwinią i o dziwo! ten zapach mi bardzo przypadł do gustu. Do tego utrzymuje się całkiem długo na skórze.

DZIAŁANIE:

Muszę powiedzieć, że produkt całkiem nieźle sobie radzi. Może nie nawilża jakoś super, ale jak na taką konsystencję bardzo dobrze. Jest świetny, gdy się spieszymy i chcemy szybko nasmarować ciało i od razu ubrać ciuchy bez ryzyka pozostawienia na nich resztek niewchłoniętego balsamu. Wchłania się tak szybko, że właściwie od razu można się ubierać. Nie umiem powiedzieć czy powoduje jakieś skutki uboczne, gdyż używałam go na przemian z dwoma innymi (lubię odmianę).


OPINIA OGÓLNA:

Uważam, że jest to bardzo dobry produkt w niezbyt wysokiej cenie. Polecam spróbować. U mnie się sprawdził. Z przykrością się z nim pożegnałam.

Czy kupię ponownie? Jeżeli będzie w promocji to na pewno :)

Nivea vs Isana -żele pod prysznic z olejkiem

Dzisiaj przygotowałam dla Was małe porównanie dwóch żeli pod prysznic. Ostatnio odkryłam, że Isana wypuściła żel z perełkami olejku, który wizualnie bardzo mi przypomina ten Nivea. Stąd pomysł na ich porównanie.

 

NIVEA
ISANA
POJEMNOŚĆ
 250 ml
300 ml
DOSTĘPNOŚĆ

Bardzo dobra (drogerie, supermarkety, a okazyjnie nawet Biedronka)

Rossmann
CENA
 pomiędzy 8 a 10 zł
ok. 4-5 zł (zależnie od promocji)

SKŁAD:

NIVEA
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Glucoside, Sodium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium Cocoyl Glutamate, Trisodium EDTA, Propylene Glycol, Lactose, Microcrystalline Cellulose, Benzophenone-4, Sodium Sulfate, Phenoxyethanol, Propylparaben, Methylparaben, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Benzyl Alcohol, CI 77492, CI 16035.

ISANA
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phalaenopsis Amabilis Extract, Tocopheryl Acetate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Laureth-2, Disodium EDTA, Benzophenone-4, Mannitol, Cellulose, Hydroxypropyl Methylcellulose, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Parfum, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Citric Acid, CI 77492, CI 16185, CI42051.


Wielkim znawcą składów nie jestem, ale jak dla mnie są one podobne. Jedynie na niekorzyść Isany wpływa większa zawartość parabenów.


KONSYSTENCJA:




Na pierwszy rzut oka dosyć podobna. Gęsty żel z zatopionymi perełkami z olejkiem. Jednak Nivea wydał mi się nieco gęstszy (aczkolwiek nieznacznie). Liczba drobinek olejowych jest moim zdaniem taka sama. Choć te Nivea wydają się być bardziej trwałe i wolniej uwalniają swój olejek. U Isany nie odczuwam tak tego efektu. Wydaje mi się także, że nico gorzej się pieni i jest ogólnie mniej wydajny.Mój mąż stosował go ostatnio jako płynu do kąpieli i zużył mniej więcej 1/4 opakowania. Piany było raczej mało.

ZAPACH:

Oba produkty mają bardzo kwiatowy zapach.Nivea ma zapach lilii wodnej, zaś Isana winogron i orchidei. Mnie bardziej odpowiada zapach żelu Nivea. Obydwa nie utrzymują się zbyt długo (prawdopodobnie dlatego, że zaraz po kąpieli używam balsamów zapachowych.

OPINIA OGÓLNA:

Żel Nivea mnie zachwycił. Bardzo go lubiłam i było mi smutno, gdy się skończył. Liczyłam na to, iż Isana będzie jego tańszym odpowiednikiem i zastępcą. Niestety nie jest aż tak dobry. Już teraz czekam, aż się skończy. Choć przyznam, że jest to chyba jeden z lepszych żeli Isana, jakich używałam.

Czy kupię ponownie?

NIVEA: Tak! Zdecydowanie tak! Może inną wersje zapachową (miałam cytrynowy i był super).
ISANA: Nie wiem. Może wypróbuję inną wersję zapachową, jeśli będzie promocja.

Miałyście? Lubicie?

wtorek, 8 maja 2012

TAG: 11 pytań

Zostałam otagowana przez Annuulllę, Bellitkę oraz Anitkę.




ZASADY:
1. Po przeczytaniu 11 pytań zadanych przez Tagera, odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 osób, które tagujesz i zamieszczasz linki do nich.
3. Tworzysz 11 nowych pytań, na które będą musiały odpowiedzieć osoby otagowane.
4. Powiadom osoby przez ciebie wybrane, że zostały otagowane.
5. Daj taga osobom, które jeszcze go nie miały.




Pytania od Annuulli:

1. W jakim wieku zaczęłaś się malować?
Zaczęłam na studiach. Najpierw nieśmiało od tuszu na pierwszym roku, a potem przyszedł czas na cienie i puder. W liceum malowałam się tylko na studniówkę.

2. Czym się kierujesz przy kupowaniu kosmetyków? Ceny, składy, opinie innych, reklama....
 Różnie. Czasem kupuję coś, bo ma dobre opinie, czasem ze względu na promocję, a czasem ze względu na zachciewajkę.

3. Jaki kosmetyk ostatnio kupiłaś?
Krem do twarzy i maseczki.

4. Jak dziś jesteś umalowana? 
Turkusowa kredka, beżowy satynowy cień Nouba i tusz do rzęs CollosalVolume.
5.Z czego się składa Twój podstawowy makijaż?
Baza pod cienie, jasny (zazwyczaj beżowy) cień, kredka i tusz do rzęs.

6. Ulubiony kosmetyk do włosów to......
Zdecydowanie balsam z imbirem MrPotters.

7. Twoje największe osiągnięcie w dotychczasowym życiu?
Ciężko powiedzieć. Myślę, że prawdziwe osiągnięcia dopiero przede mną.

8. Wyobraź sobie, że możesz na jeden dzień zamienić się w zwierzę, co to by było?
 Kot. W końcu bym się wyspała i wyleniła za wszystkie czasy :)

9.Jeśli byś mogła co byś w sobie zmieniła?
Gdybym mogła to bym trochę podreperowała wygląd - zwłaszcza nos. A najchętniej to charakter. Mniej upierdliwa i czepialska. I trochę bardziej wyluzowana.

10. Co robisz na codzień?
Jestem doktorantką na Wydziale Chemii. Wykonuję różne doświadczenia, dręczę studentów na laboratoriach i jeżdżę na konferencje. A poza tym jestem całkiem szczęśliwą żoną swojego Męża.


11. Co planujesz robić w długi majowy weekend:)
Grillowałam (bo już się w zasadzie zakończył) i odpoczywałam. Zaliczyłam genialną imprezę z przyjaciółkami. I spędziłam dużo czasu z ukochanym. 

Pytania od Bellitki:
 1. Co lubisz w swoim wyglądzie najbardziej?
Usta i oczy. Ale i tak na nie narzekam ;)

2. Jakim zwierzęciem chciałabyś być w drugim wcieleniu?
Wolałabym jednak pozostać człowiekiem, ale może dla odmiany facetem. Fajnie byłoby spojrzeć na wszystko z ich perspektywy.

3. Co zrobiłabyś, gdybyś wygrała milion w totka?
Byłabym obłędnie bogata :P


4. Czy jest jakiś film, który oglądałaś już wielokrotnie i nadal Ci się nie znudził? Jeśli tak, to jak to?
Jest ich kilka. Na pewno "Lista Schindlera", "Śniadanie u Tiffany'ego", "Cabaret" i "Lęk pierwotny". Poza tym jestem bardzo "fazowym" człowiekiem. Jak mam na coś fazę to oglądam/słucham tego na okrągło. I nie nudzi mi się wogóle ;)

5. Jeśli mogłabyś sama sobie wybrać imię to jakie by to było?
Lubię swoje i raczej bym go nie zmieniała. Wolałabym wybrać imię dla kogoś nowego ;)

6. Jaki jest Twój ideał mężczyzny?
Przyjaciel, kochanek i mąż w jednej osobie.

7. Jak to się stało, że postanowiłaś pisać bloga?
Bardzo lubiłam oglądać Youtubowe tutoriale makijażowe. Zaczynałam od MichellePhan (jak jeszcze nie była tak znana).Potem trafilam na Lisę Eldrige, którą uwielbiam również za akcent. Postanowiłam poszukać także polek. Znalazłam i polubilam MakijażeKasiD. A tam usłyszałam o blogu LusterkoEm. Przeczytałam cały. Potem znalazłam bloga BeatyWizaż i też przeczytałam cały. Byłam zachwycona. Cały weekend siedziałam i czytałam. I nawijałam Mężowi :P A on stwierdził, że powinnam sama nagrywać filmiki, bo ciekawie mówię i widać, że mnie to pasjonuje. Uznałam, że filmiki to za wiele, bo kto by mnie tam chciał oglądać, ale blog czemu nie. Moje dwie psiapsióły prowadzą to czemu nie. I tak powstał mój blog. Pamiętam jak każdego dnia biegłam do Męża się pochwalić nowym obserwatorem (nadal to robię). Recenzował też każdy post przed jego publikacją.

8. Jeden kosmetyk, który bez zastanowienia możesz polecić każdej kobiecie.
Tusz do rzęs MaxFactor 2000 Calorie.

9. Co obowiązkowo znajduje się w Twojej torebce?
Mnóstwo rzeczy :P Telefon i portfel to podstawa. Klucze, chusteczki higieniczne, tabletki przeciwbólowe, krem do rąk, książka...i wiele innych.

10. Co polecasz na szybki i smaczny obiad?
Mojego Męża ;) Sprawdza się niezawodnie. Może nie jest szybki, ale gotuje smacznie.

11. Czy jest osoba, która inspiruje Cię każdego dnia?
Tak. Mój Mąż. Zawsze mnie czymś zaskoczy albo zadziwi.

Pytania od Anitki:
1. Twoja ulubiona odżywka do włosów?
Zdecydowanie balsam z imbirem MrPotters.

2. Miejsce które chciałabyś odwiedzić?
Jest ich wiele, ale najbardziej to Japonia, Nowa Zelandia i USA.

3. Twoja największa wpadka kosmetyczna?
Zdarzyła się całkiem niedawno. Byłam na konferencji w Austrii i z racji zimna (luty) nałożyłam sporo tłustego balsamu do ust. A potem chciałam być piękna, więc dodałam szminkę kolorową. Zrobiła się gęsta maź, która wyglądała dobrze, ale niestety na zębach również. Trzy osoby (teatralnym szeptem) mi zwróciły uwagę, że mam szminkę na zębach. Dziadostwo nie chciało się dać usunąć potem z ust.

4. Ulubione perfumy.
Cacharel to chyba ulubiona firma, bo lubię AmorAmor i Noa. Poza tym zdecydowanie ulubione to Versace Bright Crystal i Chanel Mademoiselle.  A z tańszych opcji Pur Blanca z Avon.

5. Czy korzystasz z usług kosmetyczek?
Zdarza mi się.

6. Czy uważasz, że przyjaźń między dziewczyną a chłopakiem istnieje?
Jest trudna, ale zdecydowanie osiągalna. Mam kilku przyjaciół facetów. Najlepszym przyjacielem jest mój Mąż. A co do innych Panów - jest ich kilku, ale prawie wszyscy żonaci/w związkach. Bo jednak w takiej damsko-męskiej przyjaźni prędzej czy później ktoś się zakocha. Mój Mąż też był najpierw moim przyjacielem... :)

7. Ile par butów posiadasz?
Sporo, ale bez przesady. Nigdy nie liczyłam ile dokładnie.

8. Dużo wydajesz na kosmetyki?
Różnie. Czasem dużo, czasem mało. Ale pewnie z 100-200 zł miesięcznie będzie. Bardzo dużo zależy od tego co mam do kupienia. Zdarza się, że wydam 30 zł w miesiącu, a zdarza się, że 200 zł.


9. Bubel ostatnich tygodni, miesięcy to...?
 Żel pod prysznic Isana z passiflorą i masłem shea. Katastrofalny. Kolorowa woda.

10. Czytasz aktualnie jakąś książkę? Jeśli tak to jaką?
Tess Geritsen "Autopsja", Markus Zusak "Złodziejka książek".

11. Jakich kosmetyków masz najwięcej? cieni, róży, podkładów, lakierów?
Zdecydowanie lakierów i cieni do powiek.

Ponieważ większość z Was już tego Taga robiła to nie taguję nikogo :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...