Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2014

Zeszłoroczne denko cz. 2

Tak jak pisałam, posta denkowego podzieliłam na dwie części. W poprzedniej znalazły się produkty do pielęgnacji i makijażu twarzy. Dzisiaj będzie ciało. Powoli zastanawiam się czy nie zrezygnować z tych postów, bo coraz bardziej ciąży mi przetrzymywanie zużytych opakowań.


1. Hean peeling cukrowy do ciała limonka i żeń-szeń - ten produkt otrzymałam w ramach Blogboxa od Orlicy. Działaniem byłam usatysfakcjonowana, bo zdzierał tak ja lubię. Choć efektu ujędrnienia jakiegoś mega nie poczułam. Ale zapach zdecydowanie mi nie leżał. Taka sztuczna cytrynka. Raczej się nie skuszę.

2. Mustela 9 miesięcy balsam na rozstępy - pisałam o nim TU i zdania nie zmieniłam.

3. Eveline Serum push-up do biustu - produkt był baaardzo wydajny i bardzo przyjemnie pachniał. Czy działał to ciężko mi powiedzieć, bo przed ciążą problemu nie miałam, a po ciąży było go już za mało, aby cokolwiek poczuć. Producent deklaruje również, że serum ma powodować efekt powiększenia biustu. Efektu takowego nie zauważyłam. A szkoda ;)


4. Lactacyd femina - skuszona promocją kupiłam, aby się przekonać czym się tak wszyscy zachwycają. Produkt fajny. Myje to co trzeba i nie podrażnia. Ale zachwytu nie wywołał. Wolę AA. Za to buteleczka poręczna na wyjazdy. A w domu wolę opakowania z pompką.

5. Venus hypoalergiczny żel do higieny intymnej - lubię testować nowości, więc skusiłam się na ten produkt. Krzywdy nie zrobił, ale zachwytu również nie było. Przyjemne mydełko do tzw. okolic pieluszkowych u dorosłych ;) Duży plus za pompkę i pojemność.


6. Szampon Dove Intensiv Repair - bardzo lubię te szampony. Dobrze myją włosy i są wydajne. Nie podrażniają też mojej skóry głowy. Kolejna butla już stoi w łazience.

7. Żel pod prysznic Fruit kiss - zakupiony w Biedronce żel z kapsułkami z olejkiem. Przyjemny, ale mimo wszystko oryginał Nivea jest lepszy. 


8. Krem do rąk Isana kwiat pomarańczy - kupiłam go na fali uniesienia blogowych recenzji. Przypadł mi do gustu i wyrobiłam sobie nawyk kremowania wieczorem dłoni. Bardzo przyjemnie pachniał i dosyć szybko się wchłaniał. Efektów jakichś super nie dawał, ale do takiej codziennej pielęgnacji się nadawał.

9. Krem do stóp Fusswohl - całkiem fajny i do tego baaardzo tani. 

10. Krem do stóp Avon footworks cynamon i pomarańcza - uwielbiam ten krem i kupuję ilekroć natrafiam na tę serię. Tak na prawdę chodzi o zapach :)


11. Dettol mydło w płynie - zużywam już któreś opakowanie i nadal je lubię. Jest drogie, ale nie wysusza dłoni i jest dosyć wydajne. Na pewno kupię jeśli będzie w promocji.

12. Pianka do golenia Venus konwaliowa - lubię za zapach. A pianka jak pianka. Najczęściej kupuję właśnie ją, bo mi odpowiada. I jest stosunkowo tania. A za Isaną nie przepadam.


13. Palmer's Cocoa Butter Formula balsam na rozstępy - kocham za wszystko - za zapach, działanie i wydajność. Pisałam o nim TU.

14. Isana krem do ciała soft - liczyłam, że będzie choć odrobinę przypominał ten Nivea, ale był bardzo słaby. Tępy, o męczącym zapachu. Zmuszałam się, aby zużyć.


15. Nivea soft - krem znany chyba wszystkim. Kupiłam po kilku latach nieobecności w kosmetyczce. I trochę się zawiodłam. Zapamiętałam go jako lepszy. Może to kwestia tego, że od tego czasu używałam tylu dobrych, że średniaki już nie dają rady.

Znacie? Co mi polecicie na wymianę?

niedziela, 26 stycznia 2014

Zeszłoroczne denko

Ostatnio miałam wyjątkowo mało czasu na blogowanie. Nawet jak na mnie. Wieczory i w zasadzie każdą wolną chwilę dzieliłam między przygotowania do roczku mojego synka i pisanie publikacji. Z racji tego, że obydwa projekty już w zasadzie ukończone, mam w końcu czas dla siebie. I oczywiście dla Was!

Przez jesień i zimę jakoś nie mogłam się zmobilizować, aby zaprezentować Wam zużycia. Co prawda zbierałam je, ale nie miałam weny, żeby zrobić im zdjęcia i je opisać. Więc pora na to przyszła teraz. Zrobiło się tego sporo, więc podzielę post na dwie części, żeby Was nie zanudzić w jednym :)

Kremy Nivea to taka klasyka kremów drogeryjnych. W ubiegłym roku postanowiłam im dać szansę. Żel do mycia twarzy mnie nie zachwycił i tak też się stało z tym kremem na noc. Poza fajnym słoiczkiem niewiele mogę o nim powiedzieć. Rano miałam uczucie, że go z siebie zmywam. Marce Nivea już podziękujemy.




Ten zmywacz to makijażu już znałam i polubiłam. Dobrze się spisywał również tym razem. Gdy natrafię na promocję to go znowu kupię.

Jestem ciekawa innych wersji, ale naczytałam się, że ta jest najlepsza i trochę mi żal próbować. Koniec końców zawsze decyduję się na tę wersję, a potem żałuję, że nie spróbowałam pozostałych dwóch. 


O tym korektorze pod oczy już pisałam TU. Do samego końca zdania nie zmieniłam. W tej chwili mam dwa zamienniki. I obydwa lepsze.







To także był eksperyment. Średnio udany, niestety. Najgorzej nie było, ale w tej cenie są lepsze zmywaki. Raczej się nie skuszę na kolejne opakowanie.

Tego typu preparaty niestety się u mnie nie sprawdzają. Płyny micelarne albo dwufazówki to jednak dla mnie najlepsze środki do zmywania makijażu. A z Garniera to lubię tylko mleczko z serii różanej. Choć za mleczkami w sumie nie przepadam, to ich produkt akurat lubię.

Kremów drogeryjnych część dalsza. Tu już zdecydowanie lepiej niż w wypadku Nivea. Moje wrażenia opisałam TU.

Generalnie mam ochotę na więcej produktów tej marki. Bardzo mnie kuszą ich żele pod prysznic, bo wiele osób je chwali.


Żele do mycia twarzy z Biedronki mają swoich fanów, ale także przeciwników. Ja zaliczam się raczej do fanów. Choć przyznam, że ten, który kiedyś kupiłam jako pierwszy był najlepszy. Ale już nie pamiętam, który to był. W każdym razie żel myje dobrze i jest tani. Szukałam lepszego, ale chwilowo nie znalazłam.










Polecicie jakieś zamienniki do zużytych produktów?

poniedziałek, 2 września 2013

Denko na koniec lata

Dawno nie było posta denkowego, więc z końcem lata postanowiłam napisać co zużyłam w wakacyjnym czasie. Wydawało mi się, że będzie tego niesamowicie dużo, a wcale nie jest. Postanowiłam także nieco zmienić wizualnie układ tych postów. Zapraszam!


1. Schauma Lekkość i Pielęgnacja - szampon do włosów.
Recenzja: nie
Ocena: Całkiem przyjemny szampon. Dobrze się pienił i dobrze mył. Nie mam zastrzeżeń. Rzeczywiście włosy były po nim lekkie i puszyste. Był też całkiem wydajny.

2. Fusswohl softening lotion - krem do stóp.
Recenzja: nie
Ocena: Zużyłam w końcu, bo szkoda mi było wyrzucić, ale więcej nie kupię. Nie byłam zadowolona.

3. Biały Jeleń - mydło w płynie.
Recenzja: nie.
Ocena: Kupiłam przed porodem. Służył mi w pierwszych tygodniach jako płyn do higieny intymnej. Myłam nim też wszystkie rzeczy dla dziecka tj. łóżeczko, wanienka itp.Tego produktu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać...

4. Adidas Vitality - żel pod prysznic.
Recenzja: tak KLIK
Ocena: Całkiem fajny żel, choć jak dla mnie mało wydajny. Do tego zapach trochę mnie rozczarował.

5. Yves Rocher Jardins du Monde - żel pod prysznic (grapefruitowy).
Recenzja: nie
Ocena: Mój pierwszy żel tej serii. Trochę się rozczarowałam zapachem. Spodziewałam się nieco innego. Ale poza tym nie mam mu nic do zarzucenia. Przyzwoity żel. Tylko to zamknięcie koszmarne. Można sobie paznokcie połamać :/

6. Venus - żel do golenia z Aloe Vera.
Recenzja: nie
Ocena: zazwyczaj kupuję piankę konwaliową albo podbieram mężowi co tam ma. Żel kupiłam po przeczytaniu pozytywnych opinii na blogach. Rzeczywiście bardzo fajny żel. I niesamowicie wydajny.

7. Nivea energy - dezodorant w kulce.
Recenzja: nie
Ocena: Kolejny raz, skuszona pozytywnymi opiniami, zakupiłam. Jak dla mnie taki sobie. Nie mój zapach. Wydajny. Co do ochrony - ciężko powiedzieć, bo nie mam z tym problemu.

8. BeBeauty Spa - peeling do ciała Borówka.
Recenzja: nie
Ocena: Bardzo go polubiłam. Choć był ekstremalnie niewydajny to i tak go kupię ponownie jak będzie dostępny. Przyjemnie mi się go stosowało :)

9. Nivea Visage Pure&Natural- krem na noc.
Recenzja: nie
Ocena: Spore rozczarowanie. Miałam wrażenie, że rano go z siebie zmywam. Krzywdy nie zrobił, ale szału nie było. W zasadzie to niewiele zdziałał. Na razie mam dość firmy Nivea.

10. Bielenda Czarna Oliwka - masło do ciała.
Recenzja: nie
Ocena: Masełko dostałam od mojej mamy, bo jej nie odpowiadało. Konsystencja rzeczywiście jest maślana. Dużo bardziej odpowiadało mi pod względem zapachu, konsystencji i działania masełko z serii Bawełna. To jest jak dla mnie nieco zbyt tępe. 

11. Joanna Naturia miód i cytryna - szampon.
Recenzja: tak KLIK
Ocena: Porządny szampon Joanny. Wolę ten z zieloną herbatą ze względu na zapach.

12. Tołpa dermo face hydrativ - krem nawilżający na dzień SPF 15.
Recenzja: nie
Ocena: Krem dostałam razem z Glossyboxem. Był to mój pierwszy krem z Tołpy i jestem na tak. Kremik przyjemnie się stosowało. Ładnie się wchłaniał i pozostawiał skórę miękką i nawilżoną. Duży plus za SPF. Trochę mnie jednak nie przekonuje tego typu opakowanie. Lepsze niż tradycyjna tubka, ale nie do końca mi pasowało.

13. BeBeauty - płyn micelarny.
Recenzja: nie
Ocena: Sławny już w blogosferze micel. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze o jego cudownym działaniu. Nie było źle. Ale nirwany też nie doznałam. Całkiem niezły produkt za małe pieniądze. Na pewno polubiłam bardziej niż Bourjois. Ale do Biodermy mu daleko :)

Poza tym były też jakieś próbki itp. Czas na nowe :) Czas się zmobilizować i wykończyć pootwierane produkty, aby zrobić miejsce nowym. 

Czy u Was też dziś tak ponuro i deszczowo?

piątek, 31 maja 2013

Denko majowe

Dziś ostatni dzień maja czyli czas na projekt denko i podsumowanie miesiąca. Trochę w tym czasie mi przybyło kosmetyków, ale też sporo wykończyłam. Staram się nie otwierać nowych balsamów, szamponów czy żeli pod prysznic dopóki nie wykończę starych, bo coraz bardziej denerwuje mnie ilość stojących w łazience opakowań. Projekt denko bardzo mi w tym pomaga.


MAKIJAŻ


Chyba po raz pierwszy pojawia się u mnie ta kategoria. Postanowiłam ostatnio zrobić porządek w kosmetykach kolorowych i pozbyć się tych przeterminowanych lub o dziwnej konsystencji. Wyrzuciłam też takie, których już nie używam, bo były kiepskie. 

1. DiorSkin Nude skin perfecting hydrating concealer 002 Beige - wyrzucam, bo się rozwarstwił. Nie zużyłam do końca. Więcej go nie kupię, bo jest zwyczajnie za drogi. 120 zł za korektor, który wcale nie jest idealny to dla mnie przesada. Chciałam spróbować, spróbowałam i jestem na nie.

2. Essence I Love Stage baza pod cienie - zużyłam całą. Była taka sobie. Ani zła ani dobra. Na moich powiekach miała tendencję do znikania. Za to łatwo się ją aplikowało.

3. Golden Rose korektor w sztyfcie 02 - stary jak świat. Przestałam go używać, więc wyrzucam, bo mam go chyba zbyt długo.

4. Essence forget it trio korektorów - tępe i nieprzyjemne w aplikacji, a na skórze znika. Nie lubimy się, więc żegnam bez żalu.

5. Avon Magix face perfector - próbka bezbarwnego podkładu idealna gładkość. Nie zachwycił. Bardziej przypomina mi bazę pod makijaż.

6. Avon Calming effects Ivory - próbka podkładu. Tak samo jak kolega nie zachwycił, więc nie kupiłam dużego opakowania.

7. Yves Rocher couleurs nature korektor rozświetlający różowy - tak na prawdę zużyłam go chyba dwa lata temu, ale nie mogłam się jakoś rozstać z opakowaniem. Wtedy go lubiłam, teraz stwierdzam, że jednak nie był najlepszy. W końcu się pozbywam opakowania.

8. Kobo matt make-up 101 Ivory - podkład lubiłam, choć był dosyć ciężki jak dla mnie. Chyba jednak nie jest idealny dla mojej skóry. Całego nie zużyłam.

9. MaxFactor LAsting Performance 105 soft beige - nie zużyłam całego, bo kiedy go kupiłam dużo mniej się malowałam. Bardzo go lubiłam, ale po pewnym czasie zaczął ciemnieć na twarzy.  Może kiedyś dam mu jeszcze szansę.

10. Nivea Volume Shine WonderFull plumping gloss with collagen booster 4 rosy - bardzo fajny błyszczyk. Gdyby były dostępne w PL to na pewno bym go kupiła ponownie. Tego nie zużyłam, bo go "zgubiłam" w którejś torebce, a jak znalazłam to już był niezbyt dobry :(

PIELĘGNACJA TWARZY


1. Pharmaceris  A tonik nawilżający - ot zwykły tonik. Nie mogę mu nic zarzucić, ale też mnie nie zachwycił. No może cena zbyt wysoka jak na zwykły tonik. Wolę Melisę :)

2. AA Ultra odżywianie żel do mycia twarzy - recenzja TU.

3. Clinique alla bout eyes krem pod oczy - całkiem sympatyczny, ale na chwilę obecną mam za dużo kremów pod oczy, aby rozważać jego zakup.

4. AA cera atopowa krem półtłusty - kupiłam przed wyjazdem w Alpy (nie jeździłam na nartach, to była konferencja). Spisał się całkiem nieźle nawet na mrozach. Polubiliśmy się. Później się okazało, że moja mama też kupiła kremy z tej serii i też jest zadowolona.

5. Avon clearskin pore penetrating żel do mycia twarzy - recenzja TU.

6. Iwostin Sensitia krem na noc - recenzja TU.

PIELĘGNACJA CIAŁA


1. BeBeauty Spa żel pod prysznic Japonia - bardzo fajny żel za małe pieniądze. Przyjemny zapach, gęsta, żelowa konsystencja z drobinkami. Nie mam mu nic do zarzucenia. Pewnie jeszcze nie raz kupię.

2. Avon Naturals krem do rąk róża i brzoskwinia - kupiłam, bo kocham zapach musu do ciała z tej linii. Ten kremik też pachniał pięknie, ale działanie miał zwykłe. Więcej nie kupię. Wolę mus :)

3. Bielenda Ginekologiczna higiena intymna - ot taki zwykły płyn do higieny intymnej. Duża butla, bardzo wydajny produkt. Trochę krótko trwało odświeżenie po nim. Więcej go nie kupię. Lubię próbować nowości.

4. Luksja Creamy płatki róż i mleko - mydło do rąk jak każde inne. Bez ochów i achów. 

5. BeBeauty Spa peeling do ciała Borówka - bardzo fajny produkt. Używałam z przyjemnością. Nie grzeszy wydajnością, ale za tą cenę może być. Mam jeszcze dwie pozostałe wersje zapachowe.

6. Babydream fur Mama balsam do ciała - recenzja TU. Na pewno kiedyś kupię.

7. Alterra mydło z olejkami roślinnymi - akurat tu wersja, którą aktualnie używam. Ale zużyłam już kilka kostek konwaliowego i lawendowego. Bardzo je lubię. Spora kostka, ładnie się pieni, myje i przyjemnie pachnie.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW


1. Toni&Guy glamour lakier do włosów - bardzo się polubiliśmy. Utrwala fryzurę, ale zupełnie go nie widać. Włosy nie są sklejone ani obciążone. Trochę drogi, ale można upolować na promocji :) Teraz mam inną wersję. Jedyne co mnie męczy to zapach, ale to jak wszystkie lakiery.

2. Joanna Styling guma do włosów - jak miałam krótsze włosy to używałam, ale ta zwyczajnie już zaschła. Wersja żółta jest dużo lepsza. Więcej nie kupię.

3. Pharmaceris H- Keratineum szampon - całkiem fajny. Taki dosyć specyficzny zapach. Ale czy działał? Sama nie wiem... Muszę go jeszcze raz kupić i się przekonać. Warto polować na promocje.

4. Isana odżywka z babassu - osławiona już odżywka. Lubiłam ją. Choć powodowała, że moje włosy się nieco puszyły. W sumie dla mnie to dobry efekt, bo mam ich mało i są cienkie ;) Ale czasem musiałam spryskiwać je dodatkowo odżywką bez spłukiwania.

I to tyle w tym miesiącu. Jakoś się tego nawet nazbierało. A teraz do kosza, bo czas na nowe! :)

piątek, 26 kwietnia 2013

Denko marcowo-kwietniowe: część II

Kontynuując temat poprzedniego posta przedstawiam dalsze zużycia :)


1. Essence my skin tonik - różowy tonik, który zakupiłam w Niemczech. Szału nie robił. Zwyklak.

2. ATW family care krem ochronny z dziką różą i rokitnikiem - całkiem fajny kremik. Był to pierwszy z produktów tej marki, jaki używałam. Jedyna wada to, że zabezpieczony był folią, której zdarcie było mega trudne i potem musiałam krem wyciskać przez mikroskopijną dziurkę. Myślę, że jeszcze kiedyś kupię coś tej firmy.

3. Vichy Aqualia Thermal płyn micelarny - jestem na nie. Daleko mu do Biodermy. Zmywałam nim tylko podkład.

4. Bioderma Sensibio płyn micelarny - jedyny i niezastąpiony. I tyle w temacie.

5. Eva natura Herbal garden tonik - kupiłam w zastępstwie toniku Melisy. Fajny, ładnie pachniał i przyjemnie się go używało, ale jednak wolę ten Melisy :)

6. Celia mleczko kolagen + świetlik - jak widać cały zakurzony. Stał sobie jakiś rok, bo po prostu nie mogłam go używać. Szczypał niemiłosiernie. Rzadki i jakiś taki zupełnie ble. Schowany za szafą w końcu się doczekał zdenkowania. Nie lubię mleczek.

7. Eveline Big volume lash maskara - recenzja TU.


1. Palmer's balsam na rozstępy - recenzja TU.

2. Avon Naturals mus do ciała różano-brzoskwiniowy - ulubiony :) recenzja TU.

3. Avon Naturals mus do ciała waniliowy - też świetny, ale wolę zapach tego różanego. Zapach utrzymuje się dosyć długo na ciele. Dobrze nawilża.


1. Eveline niewidzialne rękawiczki krem do rąk - ani mnie nie zachwycił, ani nie zniechęcił. Po prostu zwykły krem do rąk. Mógłby trochę szybciej się wchłaniać.

2. Nailty zmywacz do paznokci - lepszy niż Isana, bo nie zostawiał całych białych palców. Dobrze zmywał. Nie mam zastrzeżeń.

3. Alterra krem do rąk granat i aloes - bardzo fajny kremik. Recenzja TU.


1. Lacibios femina Protecta specjalistyczny płyn do higieny intymnej - fajne opakowanie, choć łatwo się przewraca pod prysznicem. Fajny płyn, ale bez fajerwerków. Używałam w ciąży. Nie podrażnił. Bezzapachowy.

2. AA intymna Help specjalistyczny płyn do higieny intymnej - mogę o nim powiedzieć dokładnie to samo co o poprzednim. Całkiem w porządku. 

I do kosza z nimi! :) 
A tak właśnie sobie uświadomiłam, że to denko jest aż grudniowo-kwietniowe :D 

czwartek, 25 kwietnia 2013

Denko marcowo-kwietniowe: część I

Kolejny raz nie mogłam się zmobilizować do regularnego denkowania i dlatego trochę się tego nazbierało. Postanowiłam podzielić na grupy, bo inaczej post by był dlugi i ciężkostrawny ;)

No to zaczynamy!


Mydła  wpłynie idą u mnie jak woda. Zresztą te w kostkach też. A od kiedy w domu pojawiło się dziecko to już wogóle znikają w tempie ekspresowym. 

1. Dettol antybakteryjne mydło nawilżające z aloesem - mydełko to dostałam w paczce w szpitalu. Nigdy bym go sama nie kupiła, no chyba że na promocji. A jest świetne. Pozostawia na prawdę przyjemnie nawilżone dłonie. Polecam!

2. Palmolive Damask rose & musk - całkiem przyjemne, gęste mydełko. Zapach nie utrzymuje się zbyt długo.

3. Avon  sensen Sparkling - przyjemne mydełko o dosyć intensywnym zapachu.

4. Luksja Creamy cotton & milk proteins - dużo rzadsze niż np Palmolive, ale całkiem przyjemne. Takie klasyczne, zwykłe mydło w płynie.


Zużycie produktów do włosów idzie mi zdecydowanie najwolniej. Może dlatego, że mam na raz otwarych kilka szamponów i kilka odżywek, a mąż i tak używa żelu 2 w 1. 

1. Dove szampon Intensive Repair - bardzo go lubię. Zużyłam już dwa opakowania. Nie odczuwam jakiejś wspaniałej pielęgnacji, ale używam go wtedy, kiedy nie mam czasu na odżywkę i muszę szybko i sprawnie umyć włosy. 

2. Balsam z imbirem mrs Potters - recenzja TU.

3. Pianka do włosów Nivea volume sensations - bez szału. Pianka jak pianka. Jakiejś ogromnej objętości nie dała. 

4. Joanna z apteczki babuni szampon z drożdżami piwnymi - nie polubiliśmy się. Zapach był bardzo męczący. Włosy były po nim splątane. Więcej nie kupię.


Tu dopomógł mi mąż. Lubię żele pod prysznic, któe są gęste, dają fajną pianę i ładnie pachną. Więcej wymagań nie mam.

1. Palmolive Damask rose & musk - gęsty żel o deliaktnym zapachu. Liczyłam na to, że będzie mocniej pachniał, ale zapach bardzo szybko znika. Fajnie się pieni i myje. Był ok.

2. Isana witamin & joghurt - kolejne opakowanie tego żelu. Mimo swojej rzadkiej konsystencji zawitał u mnie ponownie. Lubię jego zapach...no i cenę :)

3. Vichy Essentielles - żel dosyć gęsty o delikatnym zapachu. Na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia nie zrobił. Nie widzę potrzeby kupowania tak drogiego żelu skoro jest tyle świetnych i tanich.

4. Adidas hair&body extra fresh - to chyba ulubiona marka żeli mojego męża. Są gęste i ładnie pachną, a zapach utrzymuje się na skórze (mój mąż nie używa balsamu, więc ma się zapach jak trzymać ;)).

CDN... :)

środa, 5 grudnia 2012

Denko w wersji XL czyli zużycia sierpniowo-listopadowe.

Dawno nie pojawiały się posty denkowe. Trochę przez ten cały remont, bo nie mogłam w jednym miejscu zebrać wszystkich zużyć, a trochę przez to, że jak już je zebrałam to nie miałam siły ich opisywać. Ale mobilizacja nastąpiła i oto jej wyniki.


PIELĘGNACJA TWARZY


1. Płatki do dekamijażu Rival de Loop - kupione w Niemczech. U nas ich nie widziałam. Nasączone olejkiem płatki do demakijażu oczu. Skuteczne choć pozostawiają dosyć uporczywy tłusty film. NIE KUPIĘ.

2. Avon krem nawilżający ANEW Aqua Youth - kremik dostałam z wymianki. W sumie to go polubiłam. Efektów nie dawał jakichś rewelacyjnych, ale po prostu mi się go przyjemnie używało. Przyjemny zapach i żelowa konsystencja. NIE KUPIĘ.

3. Płyn micelarny Bioderma Sensibio - mój ulubiony od ponad roku. Mam już spory zapas.KUPIĘ

4. Płyn Micelarny La Roche-Posay - próbka była dosyć mała. nie był zły, ale zdecydowanie lepsza Bioderma. NIE KUPIĘ.

5. Dezodorant Yves Rocher - nie wiem czemu się tu pojawił. Chochlik. Pełna recenzja TUNIE KUPIĘ.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW


6. Szampon Dove do włosów fabowanych - nie zauważyłam, aby przedłużał kolor. Mimo to lubię szampony tej firmy. Choć wolę wersję nawilżającą. NIE KUPIĘ.

7. Pianka Taft Shine - rzeczywiście nadawała włosom połysku. Ale poza tym jak dla mnie nie różniła się działaniem od zwykłej pianki. Ot pianka do włosów. NIE KUPIĘ (lubię testować nowości)

8. Spray do włosów Styling Joanna - dziwny produkt. Niby utrwalał, ale pozostawiał włosy sztywne i jakieś takie nieprzyjemne. Zużyłam, ale nie polubiłam. NIE KUPIĘ.

PIELĘGNACJA CIAŁA



9. Mydło w płynie Korolove Joanna o zapachu zielonej herbaty - wkrótce recenzja. Jak to mówią stay tuned  :) KUPIĘ

10. Dezodorant w kulce Garnier mineral - dostałam go w ramach wygranego konkursu. Zużyłam dosyć szybko. Używało się przyjemnie. Nie podrażniał. Trochę luźna zakrętka, ale poza tym fajny produkt. MOŻE KUPIĘ

11. Citroderm body spray - okropieństwo. Jak widać wyrzucam niezużyty. Nie wiem o co chodziło producentowi, ale mu nie wyszło. Okropnie śmierdzi. Postraszył na półce jakiś rok i w końcu się z mężem zlitowaliśmy i wyrzucamy. NIE KUPIĘ!!!


12. Palmers balsam na rozstępy - niedługo recenzja także zdecydowanie stay tuned :D Zakupiony z polecenia. KUPIĘ

13. Pianka do golenia Isana - normalna pianka do golenia. Spełnia swoje zadanie, ale jakoś mnie specjalnie nie urzekła. MOŻE KUPIĘ

14. Płyn do higieny intymnej AA - przyjemnie się używało. Nie podrażnił. Całkiem w porządku. MOŻE KUPIĘ


15. Żel pod prysznic Kappa - dostałam go w pierwszym Blogboxie. Zdecydowanie wydajny. Przezroczysty żel o owocowym zapachu. Mnie ten zapach niestety nie urzekł. Nie mój typ. Ogólnie nie jest to zły produkt, ale nie trafiał w moje gusta zapachowe, więc trochę go męczyłam. NIE KUPIĘ.

16.  Żel pod prysznic Adidas - mój mąż też postanowił dorzucić mi coś swojego jako, że jest aktywnym fanem i wspieraczem mojego blogowania. Żele adidasa bardzo mu podpasowały i chyba zostaną z nami na dłużej, choć kupujemy zazwyczaj te, które są w promocji (Adidas pojawia się już 3 raz, co jest jednak potwierdzeniem, że się spodobał). KUPIĘ

17. Żel pod prysznic Avon Senses Serenity - urzekł mnie całkowicie zapachem. Zresztą mojego męża także i butelka się szybko skończyła. Używałam nie tylko dlatego, aby się umyć, ale żeby sobie poprawić nastrój. Świeży, mandarynkowy, cudny :) KUPIĘ

Najlepszymi produktami tego projektu były żel pod prysznic Avon, balsam Palmers i mydło w płynie Joanna, a najgorszymi spray Citroderm.

I do kosza z nimi! :)


środa, 8 sierpnia 2012

Lipcowe denko

Jak zwykle z dużym opóźnieniem prezentuję Wam lipcowe denko. Troszkę się tego nazbierało. Jak zawsze u mnie najwięcej balsamów do ciała ;)


1. Balsam do ciała BeBeauty regenerujący - dostałam go jako nagrodę w rozdaniu. Bardzo fajny balsam. Nie wiem czy wygładził moją skórę, ale na pewno dobrze mi się go używało. Przyjemny, świeży zapach sprawił, że zostawiłam go na upalne dni.  Mógłby być wydajniejszy.

2. Żel pod prysznic Kamille Sensitive - słaby. Kupiłam na promocji w Superpharm, ale nie jestem zadowolona. Fajne opakowanie. Zapach jak dla mnie niezbyt fajny. Jakiś taki nijaki. Jakoś go zmęczyłam.

3. Palmolive Men żel pod prysznic - zapach ma fajny. Myje. Czyli spełnia wszystkie wymogi mojego Męża ;)

4. Balsam do ciała Bebe do cery suchej - kupiłam rok temu w Niemczech. Ma bardzo przyjemny zapach, który się długo utrzymuje na skórze. Bardzo go lubiłam. Fajny produkt. Mógłby być u nas też dostępny.

5. Płyn do higieny intymnej AA - zawiera kwas mlekowy. Zwykły płyn. Nie podrażniał, nie miał zapachu, dobrze mył. Plus za opakowanie z pompką. 

6. Krem do stóp BeBeauty - polubiliśmy się. Tani, a całkiem niezły. Jakoś drastycznie stanu stóp mi nie poprawił, ale utrzymywał je na tym samym poziomie co były. Przyjemnie się go stosowało.

7. Krem do stóp Gehwol - opakowanie próbki wystarczyło mi chyba na trzy razy. Całkiem fajny kremik. Zdecydowanie mocniejsze działanie od tego z Biedronki.

8. Żel pod oczy z arniką Floslek -  rzeczywiście likwidował opuchnięcia, ale poza tym nic więcej. Lubiłam go, choć konsystencja mogłaby być gęstsza. 

9. Peeling cukrowy Perfekta - pisałam o nim TU.

10. Peeling do stóp Avon -  mocniejszy niż wersja o której pisałam TU. Ale słabszy od kolegi z Biedronki. Mimo wszystko całkiem fajny peeling.

11. Dezodorant w kulce Dove - pisałam o nim TU.

12. Lakier Essence - użyłam go raz i choć kupiłam pół roku temu to się rozdzielił i zważył :/ Nie wiem czemu, bo go trzymałam z innymi lakierami. Trudno.

 Do kosza z nimi! :)

A na kolację dzisiaj proponuję słodką kukurydzę z masełkiem. Dla niewtajemniczonych kukurydzę wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy około 10 minut. Potem na patelni roztapiamy masełko i wrzucamy na nie ugotowane kolby. Obtaczamy je w masełku i wbijamy wykałaczki i gotowe :) Zdrowe i pyszne :)


niedziela, 1 lipca 2012

Czerwcowe zużycia :)

Przyszedł czas na projekt denko. Trochę się tego w tym miesiącu nazbierało :) Mąż mnie dzielnie wspomagał w zużywaniu.


Mniej więcej to wszystko, co udało mi się zużyć. Zapomniałam o trzech produktach, ale ich zdjęcia znajdziecie na końcu posta. Oczywiście nie są to zużycia jednomiesięczne :)



1. Szampon Joanna Naturia z brzozą i łopianem -  dobry i w miarę tani. Zużył się szybko, bo mój mąż go użył jako płynu do kąpieli (nie pytajcie). Ogólnie ok, lubię.
2.  Pianka do golenia Venus konwaliowa - uwielbiam jej zapach. A sama pianka może być. Mogłaby być sztywniejsza.
3. Joanna Naturia peeling grejpfrutowy - świetny zapach i całkiem niezły peeling. Szkoda, że się szybko kończy.
4. Ziaja med kuracja lipidowa - pisałam o nim TU. W końcu się skończył!
5. Peeling cukrowy Perfecta czekoladowy - pisałam o nim TU. Uwielbiam :)
6. Żel pod prysznic Old spice Original - mąż powiedział, że ok. Z mojego punktu widzenia - pachniało nim nie tylko w łazience, ale nawet na korytarzu. Intensywny, korzenny zapach. Dla mnie nieco zbyt mocny.
7. Próbka masła TBS - świetny zapach. Dosyć tępa konsystencja, ale polubiłam.
8. Masło Bielenda Bawełna - pisałam o nim TU. Już mam następne :)


9. Żel do mycia twarzy BeBeauty nawilżający - genialny! Świetny zapach, konsystencja i działanie. Do tego taki tani. Na pewno jeszcze kupię.
10. Płyn micelarny Bourjois - nie polubiłam. Mazał mi tusz i kreski. Musiałam dużo trzeć i nie było fajnie.


10. Żel pod prysznic Isana - katastrofa. Rzadki nieziemsko. Na szczęście mąż go zużył jako płynu do kąpieli (chwała mu za to). Nie kupię więcej.
11. Peeling do twarzy Eveline koenzym Q10 - całkiem w porządku. Ale wolę te z Perfecty.
12. Eveline Hyaluron4D 3w1 do demakijażu - pisałam TU. Okropnie szczypał. Ale radził sobie lepiej z tuszem niż micel. Więc go zużyłam do domywania makijażu. Ale łzawienie oczu murowane.

Najlepszymi produktami tego projektu były masło Bielenda i żel do twarzy BeBeauty, a najgorszymi żel pod prysznic Isana i Ziaja med kuracja lipidowa.

I do kosza! :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Majowe denkowanie :)

W telegraficznym pokonferencyjnym skrócie - majowe denko.



Troszkę się tego w tym miesiącu nazbierało. Podzieliłam tematycznie. Na pierwszy ogień idą produkty do włosów:


1. Szampon Joanna Naturia z zieloną herbatą - recenzja TU.
2. Szampon Avon Naturals odświeżający - taki sobie. Połowę zużyłam do mycia włosów, a drugą połowę do mycia pędzli.
3. Lakier do włosów Wellaflex dodający objętości - nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu. Lakier jak lakier. Plus za to, że nie daje efektu hełmu i strąków. W tej chwili zastąpił go nowy Toni&Guy.
4. Maseczka do włosów odbudowująca z ceramidami ProVit - ciężko mi ją ocenić po jednej saszetce. Taka zwyczajna, bez szału, ale też bez jakiejś tragedii. Nadaje się na wyjazdy jako zastępstwo domowej.


5. Tonik Ziaja ogórkowy - w porządku, ale mnie nie zachwycił. Używałam lepszych. Nie powodował podrażnień. 
6. Kapsułki Rival de Loop ginkgo i witamina E - jest to kuracja tygodniowa, ale ja używałam je doraźnie. Podjęłam próbę używania codziennie, ale mnie zapchało. A jako taka niecodzienna pielęgnacja bardzo mi przypadły do gustu. Skóra była mięciutka i przyjemna. Stosowałam je na noc.
7. Perfecta oczyszczanie peeling gruboziarnisty - lubię go, bo ma przyjemny zapach i zapewnia dosyć solidne ścieranie. To już któraś saszetka zużyta.



8. Avon mus do ciała - recenzja TU.
9. BeBeaty masło do ciała - recenzja TU.
10. Avon żel pod prysznic Amazon - mój mąż go polubił, ale jemu to jest wszystko jedno byle ładnie pachniało i myło. Spełniło swoją rolę. Jego skóra jest bardzo odporna, więc ciężko ocenić czy wysuszał. Był dosyć wydajny.
11. Isana żel pod prysznic - recenzja TU.
12. A.T.W.żel do higieny intymnej z rozmarynem i kasztanowcem - przyjemny i wydajny. Nie podrażniał. Minus za cenę i dostępność.


13. Falvit - witaminki dla dziewczynki ;) recenzja TU.

Najlepszym produktem w tych zużyciach był Mus do ciała Avon i szampon Joanna, a najgorszym szampon Avon. A teraz zabieram się za kolejne zużycia ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...