Chyba po raz pierwszy zagościły na moim oku niebieskości. Kiedyś już na pewno miałam ten kolor na oku, ale nigdy w postaci pełnego makijażu. Zazwyczaj to tylko akcent w postaci kreski. No, może kiedyś bywały próby za czasów liceum, ale zazwyczaj kończyło się tym, że wyglądałam jak matrioszka i strach się było ludziom pokazać ;)
Makijaż wykonałam produktami otrzymanymi w ramach współpracy z marką Pierre Rene, więc będzie to po części także recenzja. Za oknem pojawiły się chmury, choć nadal jest bardzo ciepło, więc czas na makijaż w kolorach zachmurzonego nieba :)
Do wykonania makijażu użyłam:
- krem BB Garnier w odcieniu jasnym
- korektor pod oczy MF Mastertouch
- puder transparentny Inglot (żółty)
- baza pod cienie Grashka
- paletka cieni Quattro Pierre Rene no.05 Blue Sky
- tusz do rzęs Pierre Rene Hi-tech
- błyszczyk MIYO Extreme Shine nr 01 Pinacolada
- róż do policzków Inglot nr 99
- zestaw do brwi Catrice
I jeszcze wersja z nudziakowymi ustami ( Wibo Eliksir 05).
Cały makijaż opiera się i w sumie zainspirowany był paletką Blue Sky. Bardzo mi się podobała, ale nie mogłam się odważyć na jej użycie, bo zwyczajnie nie używam takich kolorów. Ale się przełamałam :) I chyba nie było najgorzej. A jak się spisała paletka?
Otrzymujemy poczwórne cienie w plastikowym etui z klapką. Wszystko ładnie się zamyka i otwiera. Nie ma niebezpieczeństwa, że paletka się nam otworzy w kosmetyczce. Łącznie mamy 8,5 g produktu w postaci czterech oddzielnych cieni. Kolory są utrzymane w odcieniach niebieskiego. Najciemniejszy to
matowy granat (ale dopatruję się tam połyskujących drobinek). Następnie mamy
szaroniebieską perłę,
matowy blady błękit i biały mat. Jasne cienie są dużo słabiej napigmentowane niż ciemne. Perłowy cień ma też nieco inna konsystencję. Jest dużo mniej suchy, bardziej kremowy. Cienie
nie osypują się, łatwo się je nabiera na pędzelek.
Dobrze się rozcierają. Na bazie wytrzymały długo bez najmniejszego uszczerbku. Najciemniejszym wykonałam kreskę na mokro - świetnie się do tego nadaje. Próbowałam też zrobić to samo z białym (widać nieco w kąciku oka), ale jest nieco zbyt słabo napigmenotwany. Ale nadał się pod łuk brwiowy - rozświetlił, ale nie wybielił. Paletka jest zaopatrzona w dwustronną pacynkę, której nie używałam, więc nie mogę jej ocenić. Koszt tych cieni to ok. 15 zł.
Zdecydowanie się polubiliśmy, choć na pierwszy rzut oka sądziłam, że akurat tej paletki nie będę używać. A tu proszę, niespodzianka. Mam ochotę na więcej :D Jeżeli szukacie zestawu dobrych, ale niedrogich cieni, to polecam. Za tą cenę jest na prawdę warta uwagi.
A Wy znacie te cienie? Lubicie?