Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

Jesienny makijaż

Chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować makijaż w stylu jesiennym. Wykonałam go jako pracę konkursową do drugiej edycji Ambasadorek Pierre Rene. Oczywiście nie miałam najmniejszych szans z dziewczynami, ale i tak nie żałuję. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Ale mam nadzieję, że się Wam spodoba :)







Oczy: 
-paletka Sleek OSS
-paletka MIYO Appletini
-baza pod cienie Grashka
-Pierre Rene Perfect liner super stay nr 05
-tusz MIYO Big fat lashes smoky
-kredka Rimmel Scandaleyes 011 Golden

Twarz:
-Garnier BB krem do cery jasnej
-podkład Pierre Rene Skin Balance
-puder Rimmel StayMatte
-Sephora puder brązujący Sun disc 01 clair light
-róż Bell
-paletka do brwi Catrice

Usta:
-prawdopodobnie błyszczyk Pierre Rene Chic gloss, ale zwyczajnie nie pamiętam :P

Udanego tygodnia! :)

środa, 17 lipca 2013

Minimalistyczna zielona kreska

Ostatnio w moich makijażach króluje minimalizm. Pokochałam ponownie kolorowe kreski. Nie mam kredek we wszystkich kolorach, więc używam w tym celu cieni nakładanych na mokro. Dzisiaj tak przygotowana kreska wykonana cieniem z prezentowanej ostatnio (KLIK) paletki Pierre Rene Quattro. Na usta nałożyłam konturówkę Pierre Rene lip matic w kolorze 02 oraz błyszczyk MIYO Pinacolada. 








Do wykonania makijażu użyłam:
- podkład Skin balance Pierre Rene nr 21 porcelain
- puder sypki transparentny Inglot (żółty)
- róż Bell 02
- dysk brązujący Sephora 01
- baza pod cienie Grashka
- korektor MF Mastertouch
- paletka PR Quattro no 06 Greenish
- tusz do rzęs PR Hi-tech
- błyszczyk Miyo 01 pinacolada

Lubicie taki minimalizm w makijażu?

wtorek, 9 lipca 2013

Szarozielony makijaż paletką Quattro

Dzisiaj makijaż, który wykonałam na obronę mojej magistrantki. Były same piątki i duma. I taka refleksja, że skoro to już druga magistrantka, która broni się pod moją opieką to chyba już stara jestem :P I nieubłaganie zbliża się obrona doktoratu. Ale najpierw trzeba napisać pracę i zdać ostatni egzamin ;)

Wracając do makijażu - wykonałam go paletką Pierre Rene Quattro no. 06 Greenish. Paletka składa się z czterech cieni. Wszystkie są perłowe lub z drobinkami. Brak tu matowych cieni. Mamy biały, seledynowy, ciemną zieleń i stalowy cień. Zasadniczo nie są to moje kolorki, bo zieleni w takim odcieniu nie używam, ale mnie skusiła. Byłam ciekawa jak się będzie prezentowała na oku. I tak oto powstał makijaż, który Wam dzisiaj prezentuję. Same cienie są łatwe w obsłudze, dobrze się rozcierają, ale zieleń ma tendencję do znikania przy rozcieraniu. Zostaje tylko ciemna baza, a sam kolor zanika. Koszt takiej paletki to 15 zł. Dostępne w drogeriach z szafą PR lub na stronie LINK.







 Do wykonania makijażu użyłam:
- baza pod podkład Pierre Rene smoothing cashmere
- podkład Skin balance Pierre Rene nr 21 porcelain
- puder sypki transparentny Inglot (żółty)
- róż Bell 02
- dysk brązujący Sephora 01
- baza pod cienie Grashka
- korektor MF Mastertouch
- paletka PR Quattro no 06 Greenish
- tusz do rzęs PR Hi-tech
- błyszczyk Miyo 01 pinacolada


piątek, 14 czerwca 2013

Makijaż: Zachmurzone niebo :)

Chyba po raz pierwszy zagościły na moim oku niebieskości. Kiedyś już na pewno miałam ten kolor na oku, ale nigdy w postaci pełnego makijażu. Zazwyczaj to tylko akcent w postaci kreski. No, może kiedyś bywały próby za czasów liceum, ale zazwyczaj kończyło się tym, że wyglądałam jak matrioszka i strach się było ludziom pokazać ;)

Makijaż wykonałam produktami otrzymanymi w ramach współpracy z marką Pierre Rene, więc będzie to po części także recenzja. Za oknem pojawiły się chmury, choć nadal jest bardzo ciepło, więc czas na makijaż w kolorach zachmurzonego nieba :)








Do wykonania makijażu użyłam:

- krem BB Garnier w odcieniu jasnym
- korektor pod oczy MF Mastertouch
- puder transparentny Inglot (żółty)
- baza pod cienie Grashka
- paletka cieni Quattro Pierre Rene no.05 Blue Sky
- tusz do rzęs Pierre Rene Hi-tech
- błyszczyk MIYO Extreme Shine nr 01 Pinacolada
- róż do policzków Inglot nr 99
- zestaw do brwi Catrice

I jeszcze wersja z nudziakowymi ustami ( Wibo Eliksir 05).


Cały makijaż opiera się i w sumie zainspirowany był paletką Blue Sky. Bardzo mi się podobała, ale nie mogłam się odważyć na jej użycie, bo zwyczajnie nie używam takich kolorów. Ale się przełamałam :) I chyba nie było najgorzej. A jak się spisała paletka?


Otrzymujemy poczwórne cienie w plastikowym etui z klapką. Wszystko ładnie się zamyka i otwiera. Nie ma niebezpieczeństwa, że paletka się nam otworzy w kosmetyczce. Łącznie mamy 8,5 g produktu w postaci czterech oddzielnych cieni. Kolory są utrzymane w odcieniach niebieskiego. Najciemniejszy to matowy granat (ale dopatruję się tam połyskujących drobinek). Następnie mamy szaroniebieską perłę, matowy blady błękit i biały mat. Jasne cienie są dużo słabiej napigmentowane niż ciemne. Perłowy cień ma też nieco inna konsystencję. Jest dużo mniej suchy, bardziej kremowy. Cienie nie osypują się, łatwo się je nabiera na pędzelek. Dobrze się rozcierają. Na bazie wytrzymały długo bez najmniejszego uszczerbku. Najciemniejszym wykonałam kreskę na mokro - świetnie się do tego nadaje. Próbowałam też zrobić to samo z białym (widać nieco w kąciku oka), ale jest nieco zbyt słabo napigmenotwany. Ale nadał się pod łuk brwiowy - rozświetlił, ale nie wybielił. Paletka jest zaopatrzona w dwustronną pacynkę, której nie używałam, więc nie mogę jej ocenić. Koszt tych cieni to ok. 15 zł.


Zdecydowanie się polubiliśmy, choć na pierwszy rzut oka sądziłam, że akurat tej paletki nie będę używać. A tu proszę, niespodzianka. Mam ochotę na więcej :D Jeżeli szukacie zestawu dobrych, ale niedrogich cieni, to polecam. Za tą cenę jest na prawdę warta uwagi.

A Wy znacie te cienie? Lubicie?

wtorek, 21 maja 2013

PasteLOVE

Dzisiaj makijaż, który bardzo często towarzyszył mi ubiegłego lata, a teraz sobie o nim przypomniałam oglądając trendy na to lato. Zobaczyłam go na filmiku Sephory i zakupiłam potrzebne cienie. Zaopatrzyłam się w Inglocie. Zapraszam na PasteLOVE :)











Do wykonania makijażu użyłam:

  • cieni Inglot Matte 345 i 347
  • białego cienia z trio GOSH TR4 metallic rose (niestety już nie produkują :()
  • podkład Bell skin correction system w kolorze 02 natural
  • korektor MaxFactor Mastertouch 303 Ivory LINK
  • puder Inglot transparentny żółty (217)
  • róż Inglot nr 99
  • róż Kryolan Rosewood
  • tusz Yves Rocher Lash plumping mascara
  • zestawu do brwi Catrice 
  • balsam do ust Sliders Ravishing Raspberry
  • pędzle do cieni Ecotools, pędzel do różu Hakuro H21, mini Kabuki Sephora

Bardzo lubię te cienie, ale niestety są dosyć słabo napigmentowane. Nie osypują się, ale trzeba ich stale dokładać, bo przy rozcieraniu giną. Zwłaszcza róż. Zresztą widać jak blady tu wyszedł. Następnym razem zastąpię go cieniem ze Sleek OSS. Za to miętowy jest całkiem fajny, bo można stopniować efekt. Dobrze się rozciera. Mimo to efekt jest bardzo delikatny. 

Jest to dla mnie taki szybki wiosenno-letni makijaż. Najlepiej pasują do tego mocno wytuszowane rzęsy i połyskujące usta. I delikatnie zaznaczone różem policzki. Myślałam jeszcze o zaakcentowaniu lekko dolnej powieki, ale róż jest zbyt jasny i podkreśliłby moje cienie, a mięta z kolei wygląda źle (próbowałam). Myślę o pastelowym żółtym albo morelowym/łososiowym?

Lubicie takie kolorki?

środa, 15 maja 2013

Roziskrzony makijaż MODEL Co.

Ależ mam dzisiaj dobry humor. Spotkanie z dawno niewidzianym przyjacielem jakoś tak przywołują same dobre wspomnienia. A i jego obecność i zachwyt nad obecnym stanem (ducha i ciała) jakoś tak pozytywnie mnie nastroiły. Na tej fali radosnego bujania w obłokach makijaż z użyciem produktów marki MODEL Co, które dostałam w Glossyboxach. 




Jak zawsze cień Goldenrose ciężko uchwycić moim aparatem :/

Martaś, prosiłaś o uśmiech ostatnio. Próbowałam. Ale na każdym zdjęciu wyglądam po prostu śmiesznie. Ale nie poddam się i spróbuję następnym razem! :)


Do makijażu użyłam:
  • cieni duo MODEL Co bronzed goddess LINK
  • cienia Kobo Goldenrose
  • białego cienia z trio GOSH TR4 metallic rose (niestety już nie produkują :()
  • cienia mySecret matt 505
  • kredka Essence 02 hot chocolate
  • podkład Bell skin correction system w kolorze 02 natural
  • korektor MaxFactor Mastertouch 303 Ivory LINK
  • puder Inglot transparentny żółty (217)
  • róż Bourjois 95 Rose de jaspe
  • tusz Yves Rocher LAsh plumping mascara
  • zestawu do brwi Catrice 
  • błyszczyk MODEL Co

Wykorzystałam też metodę Doroty LINK z nakładaniem jasnego cienia na korektor pod oczy. Bardzo fajny patent!

niedziela, 5 maja 2013

Lekki, dzienny makijaż paletką Sleek Au naturel

Dzisiaj w ramach uzupełnienia wczorajszego posta o korektorze, lekki makijaż. Enjoy! :)



Wybaczcie moje brwi, ale nie za bardzo mam ostatnio czas, aby na spokojnie usiąść i się nimi zająć. Ostatnio mnie naszło na tuszowanie dolnych rzęs, czego zwykle nie robię. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, ale chyba jest ok. Jak myślicie?


Tutaj jeszcze bez kreski i tuszu. W kącik i załamanie powieki nałożyłam cień z paletki Sleek Au Naturel Conker. Roztarłam go Moss. Na pozostałą część nałożyłam Cappucino i roztarłam niewielką ilością Taupe. Jest nierówno, ale miałam jak zawsze mało czasu :P 

A tak prezentuje się całość:



Do makijażu użyłam:
-podkład Bell skin correction system w kolorze 02 natural
-korektor MaxFactor Mastertouch 303 Ivory LINK
-puder Inglot transparentny żółty (217)
-róż Bourjois 95 Rose de jaspe
-kredka Essence 02 hot chocolate
-cienie z paletki Sleek Au Naturel
-tusz do rzęs Wibo Growing Lashes
-pomadka Wibo Eliksir 05

A teraz pomarudzę. Zrobiłam się taka blada, że nawet najjaśniejszy podkład wygląda na mnie ciemno. Masakra jakaś. Wyglądam jakbym się jakimś samoopalaczem maznęła. Do tego jedno oko otwiera mi się bardziej niż drugie. Nie mam pojęcia czemu :/ Wygląda to przedziwnie. A tusz Growing Lashes się osypuje i kruszy. Ale nie zawsze. Felerny egzemplarz czy one tak mają?

Dziewczęta, jakieś uwagi, porady? Czekam!

sobota, 4 maja 2013

MaxFactor Mastertouch korektor pod oczy


Cienie pod oczami od zawsze były moją zmorą. Na zdjęciach wychodziłam jak jakiś narkoman. Wiecznie podkrążone oczy doprowadzały mnie do pasji. Od kiedy się maluję (czyli wcale nie tak długo) poszukuję sposobu, aby skutecznie je ukryć. No i byłoby miło gdyby jednocześnie nie wiązało się to z uszkodzeniem delikatnej skóry pod oczami. Próbowałam już korektora YvesRocher (może być) i Diora (całkiem całkiem, ale jednak ta cena...). Teraz przyszła kolej na MaxFactora. Podczas ostatniej promocji w Rossmannie -40% zakupiłam korektor pod oczy MaxFactor Mastertouch w kolorze 303 Ivory.


POJEMNOŚĆ: Brak informacji na opakowaniu
WYPRODUKOWANO: w Irlandii
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie stacjonarne i internetowe
CENA:  ok 35 -45 zł

OPAKOWANIE:


Korektor zamknięty jest w podłóżnym, częściowo przezroczystym opakowaniu z czarnego plastiku. Jako aplikator służy nam gąbeczka, ze środka której wydostaje się korektor. Aby uruchomić wypływ produktu musimy pokręcić drugim końcem opakowania. Duży plus za to, że widzimy ile korektora nam jeszcze zostało. Minus za to, że nie wiemy w zasadzie ile go wogóle było, bo nie ma informacji o pojemności.


Czy aplikator jest wygodny nie wiem, bo i tak używam pędzelka lub palucha. Zwyczajnie nie umiem używać takich ustrojstw. Denerwuje mnie trochę to, że zanim korektor wypłynie trzeba trochę poczekać i czasem jest tak, że przekręcę, nic nie wypływa i dopiero, gdy sięgam po niego następnym razem widzę, że jednak po czasie wypłynął. Poza tym wizualnie bardzo mi się podoba opakowanie. Nic się nie ściera, nie kruszy i nie przecieka. Dodatkowo całość była zabezpieczona folią, więc wiemy, że nieporządane paluchy nie macały naszego produktu.

KOLOR I EFEKT:

Wybrałam dla siebie kolor 303 Ivory. Nadal uczę się dobierać kolor korektora pod oczy, a słyszę często całkowicie sprzeczne rady, więc robię to trochę na czuja. Ten kolorek jest dosyć jasny z różowymi tonami. Jest to najjaśniejszy z trzech dostępnych odcieni. Jako, że wybierałam go dla siebie zimą to zdecydowałam się na bardzo jasny odcień. Latem na pewno będzie zbyt jasny.


Konsystencja korektora jest lekka, płynna. Łatwo się go aplikuje, ale niestety może wchodzić w załamania...no dobra, zmarszczki. Nie ma co ukrywać :P Jednak jeśli nałożymy cienką warstwę to nie jest źle. 



Jeżeli zaś chodzi o krycie to jest moim zdaniem średnie w kierunku dobrego. Przykrywa cienie, ale efekt nie utrzymuje się cały dzień. Pod wieczó nieco przebijają, ale też nie są takie jak bez makijażu. Nie mam w zwyczaju poprawiać makijażu w ciągu dnia, więc nie wiem jak by się sprawdziło dodanie kolejnej warstwy po jakimś czasie. Nie zauważyłam też, aby ciemniał. Wydajność jest raczej średnia. To na pewno nie jest produkt, który wystarczy nam na cały rok. Pewnie przy stałym użytkowaniu skończy się po maksymalnie dwóch miesiącach. Trochę słabo za tą cenę.

A teraz trochę dowodów działania. Ostrzegam, że zdjęcia dla osób o mocnych nerwach ;) Toldinka w wersji natura. A właściwie w wersji "matka niemowlaka" ;) Spojrzenie spaniela na pierwszym zdjęciu zawdzięczamy niewyspaniu. Proszę, nie straszcie tym swoich dzieci "jak będziesz niegrzeczny to przyjdzie Toldinka" ;)

Dla osób o mocnych nerwach - sama natura :)
Korektor tylko pod lewym okiem.

Korektor użyty pod lewym okiem.

Korektor plus podkład.
PODSUMOWANIE:

+krycie
+opakowanie
+łatwość aplikacji
+konsystencja
-cena
-aplikator (opóźnienie w wypływie korektora)

Czy kupię ponownie? Być może. Ale na pewno poszukam czegoś lepszego. Z drugiej strony ten produkt mnie nie zawiódł. Jeśli nie znajdę lepszego to pozostanę przy tym. Oczywiście polując na promocje, bo jednak cena mogłaby być niższa. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...