Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demakijaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2013

Demakijaż z Perfectą - o mleczku micelarnym 3w1

Demakijaż to zawsze moja najmniej ulubiona chwila dnia. Czasem nawet zdarza mi się rezygnować całkowicie z makijażu właśnie ze względu na demakijaż. Po prostu tego nie lubię. Dlatego szukam produktów, które mi ułatwią sprawę. W ten sposób natrafiłam na produkt Perfecty - micelarne mleczko 3w1 do demakijażu twarzy i oczu. Nie lubię mleczek. Próbowałam kilku i się u mnie nie sprawdziły. Zdecydowanie wolę płyny micelarne czy też dwufazówki. Czy połączenie mleczka i płynu micelarnego się sprawdziło? Zapraszam do czytania :)

 

Zwróciłam uwagę na ten produkt ze względu na nietypowe opakowanie. Buteleczka jest nieduża, pękata i zakończona zatrzaskiem. Był to całkowicie zakup w ciemno. Nie czytałam recenzji, ale postanowiłam spróbować. 


Składu analizować nie będę. Niestety produkt zawiera parabeny. Producent deklaruje, iż produkt jest hipoalergiczny. Mnie nie uczulił. Ale nie jestem szczególnie wrażliwa.

W wypadku tego produktu otrzymujemy bardzo dużo obietnic: produkt hipoalergiczny, łączący działanie mleczka, płynu micelarnego, toniku i kremu, ma ekspresowo usuwać makijaż (nawet wodoodporny), nawilżać i do tego być wydajny. Trochę mi się to kojarzy z super-ekstra-mega-bajeranckim balsamem pod prysznic znanej marki, który to w moim wypadku okazał się super-ekstra-mega-badziewiasty. Czy ten produkt się broni?


Konsystencja produktu rzeczywiście przypomina mleczko połączone z płynem micelarnym. W zasadzie to wygląda dokładnie tak jakby ktoś te dwa produkty wymieszał ze sobą. Produkt jest dosyć rzadki i dobrze wsiąka w wacik. Łatwo się nim przeciera twarz. Mam zastrzeżenia do opakowania, bo ciężko się z niego wylewa produkt. Przynajmniej mnie się zawsze rozleje. Przydałby się jakiś dziubek czy coś.


Poza tym samo opakowanie mi się podoba. Jest nieduże i zgrabne. Ładnie wygląda i wygodnie się je trzyma. Zamknięcie też jest solidne. Poza tym rozmiar pozwala go ze sobą wszędzie zabrać.

Co do działania - tu pokładałam największe nadzieje. I powiem, że nie jest źle. Zazwyczaj produkty do wszystkiego okazują się do niczego. Oczekiwałam od tego produktu przede wszystkim szybkiego i bezbolesnego demakijażu. Pozostałe obietnice wsadziłam między bajki. Od nawilżania mam krem. Muszę przyznać, że demakijaż jest całkiem przyjemny. Micelo-mleczko radzi sobie nieźle nawet z kredkami żelowymi. Wodoodpornego makijażu nie wykonuję, więc tu nie mogłam go sprawdzić, ale przy zwykłym poradził sobie nieźle. Może tak zupełnie bez tarcia się nie obyło, ale i tak było nieźle. Eksperyment uważam za udany. Ideał to nie jest, więc szukam dalej.Gdybym miała go ocenić to byłaoby to 4-.


POJEMNOŚĆ: 145 ml
WYPRODUKOWANO: w Polsce
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie stacjonarne i internetowe
CENA: ok.15 zł

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Iwostin Sensitia płyn micelarny

Ostatnio pisałam o bardzo przyjemnym kremie na noc firmy Iwostin z serii Hydrat. Był to mój pierwszy produkt tej marki. A wraz z nim otrzymałam także płyn micelarny z serii Hydratia (byl to prezent imieninowy). Czy mnie zachwycił? 



POJEMNOŚĆ: 240 ml
WYPRODUKOWANO: w Polsce
DOSTĘPNOŚĆ: apteki stacjonarne i internetowe
CENA:  ok. 35 zł


OD PRODUCENTA:


Ceramidy roślinne - Odbudowują struktury lipidowe. Wzmacniają przyleganie komórek, dzięki czemu skutecznie zapobiegają przeznaskórkowej utracie wody (TEWL). Kompleks NMF - Stanowi 15 – 20 % całkowitej masy warstwy rogowej naskórka. Odpowiada za zdolność do wiązania wody i wpływa na elastyczność warstwy rogowej. Hialuronian sodu - Substancje naturalnie obecna w naskórku oraz w skórze właściwej. Wiąże wodę w skórze i długotrwale zabezpiecza ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Wraz z HydromanilŽ tworzy film ochronny, który stanowi zabezpieczenie przed utratą wody z komórek.

Oczyszczenie oraz demakijaż odwodnionej skóry twarzy oraz wokół oczu.

SKŁAD:

Aqua, Iwonicz Aqua, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Gluconolactone, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Glycosphingolipids, Hydrolized Wheat Protein, Urea, Sorbitol, Lysine, Allantoin, Diglicerin, Lactic ACid, Sodium PCA, Sodium Benzoate, Disodium EDTA, Parfum

OPAKOWANIE:


Niby klasyczne opakowanie z zatrzaskiem, ale jednak nieco inne. Przede wszystkim przyciąga faktura. Jest bardzo miłe i takie jakby aksamitne w dotyku. Choć nie powinno się oceniać i wybierać kosmetyku ze względu na opakowanie, to mnie tym kupili. Chciałam spróbować :)

DZIAŁANIE:

Czyli samo sedno sprawy. Jak dla mnie to jest to jednak zbyt słaby produkt. Trzeba się sporo namachać, żeby zmyć nim makijaż. Niby dobrze zmywa, ale długo to trwa i trzeba trochę potrzeć. Do tego szczypie w oczy. A tego bardzo nie lubię. No Bioderma to to nie jest. Określiłabym go mianem średniaka. No i zapach, którego niby nie ma, ale jednak mnie drażni.

PODSUMOWANIE:

+opakowanie
+/- działanie
- szczypanie w oczy
- zapach

Czy kupię ponownie: Zdecydowanie nie. Skoro mogę kupić coś lepszego w podobnej cenie to nie widzę sensu się męczyć.

A czego Wy używacie do demakijażu?

środa, 29 lutego 2012

Ulubieńcy lutego

W tym miesiącu postanowiłam podzielić się z Wami także swoimi ulubieńcami. Uważam, że poza bublami to jedne z lepszych postów. Czytając je u Was zawsze nabieram chęci na zakupy :)


Na mój zachwyt zasłużyły:
1. Bielenda dwufazowy płyn do demakijażu Awokado - recenzja TU.
2. Mr Potters balsam do włosów Imbir - lubię jego zapach. Włosy są po nim miękkie i błyszczące. 
3. Lakier Sensique Oriental Dream (261) RoseWood - pisałam o nim TU. Choć zapoznałam w styczniu, to stał się lutowym ulubieńcem.
4. Catrice cień do powiek Welcome To Miami Peach - bardzo fajny jako dzienny na całą powiekę lub do rozświetlania łuku brwiowego.
5. Kobo cień do powiek GoldenRose - chyba już słynny cień. Pokochałam całym sercem. 

Postaram się o recenzję każdego z tych produktów w najbliższym czasie. Myślę, że są warte uwagi.

Denko lutowe :)

Najwyższy czas na lutowe denko. Trochę się tego nazbierało :) Podoba mi się ten projekt i postaram się go nadal prowadzić. Od jutra przez tydzień nie będę miała internetu, ale postaram się śledzić i blogować z pracy :P

A moje zużycia prezentują się następująco:


Podzieliłam tym razem na trzy części :)

Ciało: 
1. Żel pod prysznic ISANA Vitamin & Joghurt - fajny, zwyczajny żel pod prysznic. Nic nadzwyczajnego. Ładny zapach. Średnio wydajny. Mam teraz drugi o zapachu passiflory.
2. Avon FootWorks peeling do stóp cynamonowo-pomarańczowy  - genialny zapach, dosyć słabo zdziera, ale w sam raz na codzienną pielęgnację. Dostarczył mi dużo przyjemności :)
3. Oliwka w żelu Johnson's Baby - bardzo lubię jej zapach, jednak dla mnie jest za słaba. Ale myślę, że to fajna alternatywa dla zwykłych oliwek. Wygodniejsza w aplikacji i bardzo wydajna.
4. Balneum Baby olejek do kąpieli - dodaję trzy saszetki do każdej kąpieli (nawet tej z płynem) - ciężko mi ocenić jego działanie, ale wydaje mi się, że pomaga. 
5. Vichy NutriExtra balsam - rezencja TU. Opinia na jego temat nie uległa zmianie. Trzeba uważać z nakładaniem.Gdy nałożyłam nieco zbyt dużo zaczął się kulkować - okropieństwo! 
6. Krem do stóp lawendowy YvesRocher - recenzja TU.


Zapachy:
1. CD Dezodorant w atomizerze - Wasserlilie - lilia wodna - bardzo lubię ten psikacz :) 
2. Avon Pur Blanca - chyba mój ulubiony zapach z Avon. I po prostu taki mój zapach. Macie czasem tak, że wąchacie coś i to po prostu jest Wasz zapach? Ja mam tak z Pur Blancą. Choć nie uznałabym go za ulubiony zapach.


Pielęgnacja twarzy (i rąk):
1. Garnier krem do rąk zniszczonych - lubię. Bardzo ładnie pachnie, jest mega wydajny. Pozostawia warstwę ochronną. Trochę mi to przeszkadza, ale to jeden z lepszych kremów do rąk, których używałam.
2. Synactive 30+ Inside rewitalizujący krem ujędrniający na noc - bardzo gęsta konsystencja, ale świetnie się rozprowadzał. Dziwny zapach, ale można się przyzwyczaić. Wygodne opakowanie z pompką. Używałam z mężem choć jesteśmy 30- :P Polubiłam.
3. Ava BioAlga maseczka do twarzy - nie mam pojęcia czy działa, bo tak śmierdziała, że musiałam ją zmyć. A przypomnę, że używam do ciała Lipikar BaumeAP, który fiołkami nie pachnie... 
4. RivaldeLoop płyn do demakijażu - słaby. Jak dla mnie się nie sprawdził. Nie kupię ponownie.
5. Yves Rocher Inositol Vegetal - zużyłam trzy próbki, z których każda wystarczyła na dwa użycia. Miło się go używało, ale co do działania to ciężko powiedzieć. Krzywdy nie zrobił.

Najbardziej mi żal, że się skończyły zapachy. Zabieram się za wykańczanie kolejnych produktów :)

wtorek, 28 lutego 2012

Bielenda dwufazowy płyn do demakijażu Awokado

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o płynie do demakijażu z Bielendy. Czytałam bardzo dużo pochlebnych opinii na jego temat na blogach i postanowiłam sama wypróbować. Na pierwszy rzut poszedł ten w wersji Awokado.


POJEMNOŚĆ: 125 ml
WYPRODUKOWANO: w Polsce
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, supermarkety - raczej dobrze dostępny
CENA:  ok. 7-8 zł.

OPIS PRODUCENTA:
Łagodny, niezwykle delikatny, a równocześnie wyjątkowo skuteczny płyn do demakijażu nawet bardzo wrażliwych oczu. Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe. LINK
MOJA OPINIA: 
Produkt zapakowany jest w niewielkie, ale poręczne opakowanie. Bardzo podoba mi się kolorystyka. Jest taka słoneczno-wiosenna. Na odwrocie znajduje się dokładny opis działania i sposób użytkowania.


Płyn zawiera argininę oraz oleje palmowy i kokosowy. W składzie ma także glicerynę, parabeny i silikony. Z drugiej strony to tylko produkt do demakijażu, także długo kontaktu z naszą skórą nie ma. Zazwyczaj przy takich produktach mam obawy związane z warstwami. Czy nie będzie tak, że na końcu zostanie mi tylko jedna, pomimo każdorazowego mieszania? Często tak mam z odżywkami do włosów dwufazowymi.


Po zmieszaniu widać, że roztwór jest dosyć jednolity [gadam jak chemik :P]. Miałam pewne problemy z aplikowaniem go na wacik, bo zamiast wsiąkać to część spływała, także sporo mi tego płynu poszło, mówiąc brzydko, w kanał. Jednakże do samego końca pozostaje dwufazowy i widać, że obie fazy zużywają się równo (mam nadzieję, że widać to na zdjęciach powyżej). Samo użytkowanie jest całkiem przyjemnie. Standardowo: wacik -> buzia -> nowy wacik itp. Płyn pozostawia tłusty film na twarzy, ale nie jest on bardzo przeszkadzający. Zazwyczaj po demakijażu masowałam jeszcze buzię, aby rozpuścić resztki, których nie zebrałam wacikiem.

   
Jeżeli chodzi o właściwości zmywające, to są całkiem niezłe. Bardzo dobrze domywa podkłady i korektory. Cienie także dobrze usuwa. Nieco gorzej mu idzie z tuszem 2000Calorie, ale to trudny przeciwnik, więc mu to wybaczam. Tu Wam chciałam pokazać jak sobie poradził z kreską zrobioną czarnym Kajalem o średniej trwałości. Nie wiem czy widać, że na skórze pozostała świecąca, tłusta warstewka. To chyba nie każdemu może przypaść do gustu. 

Ogólnie jestem z niego zadowolona i chyba kupię ponownie. Teraz będę chciała kupić wersję z bawełną.  I czekam na promocję Biodermy u męża w aptece :P Myślę, że jest to produkt warty uwagi. Cena także nie jest wygórowana, choć wydajność jak dla mnie słaba. Ale mnie przerosła jego aplikacja.

Stosowałyście inne produkty z tej serii? Polecacie?

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Denko po raz pierwszy

Troszkę się tego nazbierało, więc czas na pierwszą akcję denko. Przyznam, że bardzo mi się ten pomysł spodobał. Mobilizuje do kończenia produktów, a nie zostawiania na dnie i otwierania nowych ;)



1. AA Therapy płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - producent delkaruje nawilżanie (kwas hialuronowy), łagodzenie (D-pantenol) i oczyszczanie (micele). Hm. Najgorszy to on nie był. Miałam z A inny płyn micelarny (nawilżający) i lepiej sobie radził z makijażem, ale ten też beznadziejny nie był. Raczej nie kupię ponownie, bo mnie nie zachwycił. Nie robił nic ani na plus ani na minus. Zapach jabłkowy? Ciężko stwierdzić. Cena za 250 ml ok. 15 zł. Można dostać lepsze za mniej.

2. Rival de Loop Clean&Care pianka myjąca z wyciągiem z ginkgo i ogórka - muszę przyznać, że ją lubiłam. Nie ściągała twarzy, miała bardzo miły zapach, który nie utrzymywał się zbyt długo na twarzy. Łatwa w użyciu. Bez rewelacji, ale za tą cenę nie jest źle. Nie pamiętam niestety ile za nią dałam, ale na pewno mało.

3. Isana zmywacz do paznokci bez acetonowy - czyli standardowo octan etylu. Szału nima :| Zmywa nieźle, ale pozostawia biały nalot i ekstremalnie wysusza skórę wokół paznokcia. Zdecydowanie nie kupię ponownie. Relatywnie tani.

4. Żel pod prysznic C-THRU emerald - jeżeli ktoś lubi te zapachy to polecam. Fajny żel zapachowy, choć niestety zapach nie zostaje z nami na dłużej (albo ja jestem na niego wybitnie odporna). Nie wysusza i chyba nawet lekko nawilża (a moja skóra jest ekstremalnie problematyczna, także duży plus). Dosyć gęsta konsystencja, także całkiem wydajny. Cena to chyba ok. 8 zł za 250 ml. Mam też wersję Pearl Garden.

5. Acerin krem do stóp Fresh - z mentolem i mocznikiem. Ten kremik nie jeden raz uratował moje stopy. Kocham go całym sercem...i stopami. Lekka konsystencja pozwala na szybkie i bezproblemowe wmasowanie. Pachnie przyjemnie, świeżo. Idealny na lato do zmęczonych i obtartych stóp. Jak sobie porządnie obetrę stopy to właśnie nim je smaruje - następnego dnia zamiast bąbli mam tylko lekkie zaczerwienienia, a i te znikają po kolejnej dawce kremu. Gorąco polecam! (W sprzedaży dostępne są także inne wersje np. na pękające pięty, przeciw poceniu się czy odżywczy)

6. Anida Medi Soft Emulsja do rąk z woskiem pszczelim -  dostałam bezpłatną próbkę, w całkiem wygodnym opakowaniu. Kremik taki całkiem przyjemny, ale jak dla mnie zbyt słaby. Plus za przyjemny, kremowy zapach. Niestety moje ręce są odporne na większość normalnych kremów (zimą pęka mi skóra i nic na to nie pomaga), więc nie mogę powiedzieć czy jest on dobry czy nie. 

7. Anida Krem do rąk i paznokci kwiat lnu - kolejna próbka, kremik bardzo ładnie pachniał, dobrze się wchłaniał, ale znowu ciężko mi go ocenić. 

8. Anida Krem do rąk i paznokci wosk pszczeli - przeznaczony do bardzo suchej skóry (czyli mojej), i tu przyznam, że zdecydowanie się wybija. Może nie jest idealny, ale jak ktoś ma suchą skórę to na pewno się sprawdzi. Dostępny w aptekach.

9. Bioderma SensibioEye krem pod oczy - dostałam w zestawie z płynem micelarnym pod choinkę (rok temu). Zdecydowanie wydajny. I chyba nic więcej o nim nie powiem. Krem jak krem. O ile płyn micelarny był genialny, tak kremek w zasadzie nie zachwycił. 

10. Szampon Eva Natura pokrzywowy - sama natura, nic dodać, nic ująć. Pachnie ziołowo. Konsystencja bardzo rzadka, więc trzeba o tym pamiętam, bo inaczej płynie nam przez palce. Nie zawiera silikonów, więc może plątać włosy. Włosy są po nim czyste i pachnące. Tani i w sumie wydajny (pomimo konsystencji).

11. Joanna Kuracja wzmacniająca w ampułkach - zawiera ekstrakt ze skrzypu i rozmarynu. W sumie włosy mniej wypadają, ale jakichś większych efektów nie zauważyłam. 

12. L'oreal men expert żel do golenia - tak, wiem że to dla Panów, ale wiecznie ją podkradam mężowi, więc dorzuciłam do mojego denka. Uwielbiam ją i tyle. Zapach bardzo łagodny i szybko znika, więc nie ma strachu, że się pachnie jak mężczyzna ;) 

13. Perfecta peeling gruboziarnisty - ma przyjemny zapach i całkiem dobrze złuszcza. Skóra czuje się po nim czysta. Jeśli nie wpadnie mi w oko inny (czytaj któraś z Was mi nie poleci) to myślę, że kupię kolejny.

Znacie? Lubicie? :)

piątek, 13 stycznia 2012

Piątkowy wieczór...

W piątkowy wieczór lubię sobie posiedzieć w internecie i poczytać o kosmetykach, książkach, makijażu. Zazwyczaj zaglądam na YouTube'a i wyszukuję fajnych pomysłów na make-up'y, które mogłabym wykorzystać w weekend. Uwielbiam się malować, ale.... nienawidzę demakijażu. Zwyczajnie nie jest to dla mnie przyjemne. Ostatnio testowałam różne techniki i jedna przypadła mi szczególnie do serca.


Jest to filmik Lisy Eldridge. Wypróbowałam metodę z podkładaniem cienkich wacików pod oczy i to się sprawdza. 
MOJE UWAGI: Warto porządne namoczyć wacik przykładany pod oczy - wtedy szybciej rozpuścimy tusz, a także korektor pod oczy. Należy do tego użyć w miarę dobrych wacików. Słabej jakości po rozdarciu utworzą nam mnóstwo kłaczków, które mogą się dostać do oczu i je podrażnić. 

Polecam również inne filmiki Lisy. Ma wiele ciekawych tutoriali i makijaży. I bardzo ciekawy akcent ;) Przyjemnie posłuchać.

A jak wy przeprowadzacie demakijaż? Może wytestuję inną, lepszą metodę?

Zakupowo :)

Ostatnio wybrałam się na zakupy  i zakupiłam (częściowo pod wpływem blogerek) takie oto cudeńka:


1. Płyn do płukania jamy ustnej Colgate Plax - bez alkoholu. Przyznam, że chyba zaprzyjaźnię się z nim na dłużej, bo nie piecze tak, jak te alkoholowe, ale daje przyjemne uczucie czystości i świeżego oddechu. Zakupiłam go w Rossmanie w promocji za jedyne 9,99 zł (500 ml).

2. Isana żel po prysznic Vitamins&Joghurt - kremowy żel z Rossmana. Również w promocji (jak ja je uwielbiam :P) za jedyne 3,59 zł (300 ml). Skusiła mnie opinia Karkam (klik-klik) i przyznam, że mnie też przypadł do gustu. Ładnie pachnie i dobrze się pieni. Skóra też dobrze się po nim czuje.

3. Tonik Uroda Melisa - zakupiony w drogerii Natura po przeczytaniu posta Lusterka-Em (klik-klik). Ma delikatny ziołowy zapach. Nie uczula, nie podrażnia, ma dosyć ciekawy skład. Bardzo wygodna buteleczka - bez problemu można nanieść na wacik tyle produktu ile chcemy. Produkuje go firma Bi-es (jeśli ktoś kojarzy, produkują zapachy dostępne również w Naturze). Ogólnie jestem na tak, ale zobaczymy co będzie dalej. Zapłaciłam za niego 6,49 zł (210 ml).

4. Avon Clearskin Pore Penetrating Clay Mask - maseczka głęboko oczyszczająca pory z glinką i kwasem salicylowym 0,5%. Ładnie pachnie. Wygodna w aplikacji. Szybko wysycha. Stosuję ją tylko na strefę T. Zdecydowaną wadą jest ciężkie w otwieraniu opakowanie :/ Poza tym to póki co mogę powiedzieć tyle, ze coś tam działa, ale raczej z nóg nie powala. Zobaczymy co będzie dalej. Cena to 9,90 zł (w promocji) za 75 ml.

5. Szampon Joanna Naturia z biosiarką i bursztynem - do tego produktu zdecydowanie namówiła mnie BeatyWizaż (więcej o tym w osobnym poście). Wcześniej nie używałam tej serii. Wybrałam akurat ten, gdyż ma pomóc na włosy skłonne do łupieżu i przetłuszczania się (i częściowo dlatego, że akurat innego nie było). Pierwsze co mnie uderzyło to zapach (biosiarka). Poczułam się od razu jak w pracy (czyli na laboratorium). Jako że jestem chemikiem takie zapachy nie robią na mnie jakoś szczególnie złego wrażenia, zwłaszcza, że ten nie jest intensywny i nie utrzymuje się na włosach. Zwłaszcza jeśli uzyjemy odżywki. Póki co trudno mi ocenić efekty, także ocenię go później. Cena to 5,29 zł za 200 ml.

6. Eveline Emulsja do demakijażu bioHYALURON 4D - skusił mnie do siebie ciekawym opisem i firmą. Nie próbowałam jeszcze kosmetyków tej firmy (jedynie lakiery do paznokci, które bardzo lubię). Ma on zawierać kwas hialuronowy i roślinne komórki macierzyste. W sumie czemu by nie? Tyle, że niestety zawiera parabeny. Ale nie ma ideałów. Plus za pojemniczek z pompką. Póki co moja ocena jest raczej na tróję z minusem. Średnio sobie radzi z maskarą (MaxFactor 2000Calorie) i trochę piecze mnie w oczy (może to efekt kwasu hialuronowego). Dam mu jeszcze szansę. Zapłaciłam za to cudo w wersji 4D w drogerii Natura 16,49 zł za 245 ml.

7. Rival de Loop Hydro Roll-on pod oczy 4 w 1 - powoli kończy mi się moja Bioderma pod oczy i postanowiłam wypróbować dobrodziejstwa pod tytułem roll-on pod oczy. Pierwotnie miał być to Garnier, ale stwierdziłam, że za taką cenę to wolę być pewna, że to na mnie działa. Dlatego wybrałam tańszą wersję Rossmannowską. Jest to produkt połączony z korektorem. Aplikator składa się z metalowej kulki, którą nakladamy produkt. Myślę, że bardziej obszerną recenzję napiszę później. Za 15 ml zapłaciłam 9,49 zł.

Jestem ze swoich zakupów całkiem zadowolona. A co wy myślicie o tych produktach? Używałyście, któregoś z nich?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...